Tak wiem, że długo czekaliście i że next nie należy do najdłuższych, ale musicie mi to wybaczyć ;) Miłej lekturki Pamiętajcie że nic tak nie motywuje jak komentarze ;*
8.
12 Grudnia
Agata: Hej, Wiki. Nie możesz ciągle płakać. Zaraz mamy dyżur.
Wiki: Ja nie płaczę
Agata: Widzę. Wiki, powiedz mu o tym wszystkim
Wiki: o czym?
Agata: O tym, że to jest jego dziecko
Wiki: Nie ma nowy
Agata: O tym co do niego czujesz
Wiki: A co do niego czuję?
Agata: Kochasz go
Wiki: Żartujesz? Nienawidzę go
Agata: Mhm jasne. Szykuj się do pracy.
Wiki: Nigdzie nie idę
Agata: Tretter załatwił ci powrót, a ty nie idziesz?
Wiki: Nie chcę się z nim widzieć
Agata: Nie dyskutuj ze mną. Idziesz do szpitala.
Wiki: Nie idę
Agata: Idziesz
Czułam się okropnie. Agata miała rację. Kochałam go. Oszukiwałam tylko siebie, ale on mnie nienawidził i tylko to było ważne. Mimo tego, że nie chciałam, musiałam iść do tego szpitala. Postanowiłam w miarę możliwości unikać Adama i prawie mi się to udało, jednak w końcu nadszedł czas, w którym musieliśmy pogadać.
Adam: Hej
Wiki: Hej
Adam: Zaczekaj, sorry
Wiki: Za co ty przepraszasz? Powiedziałeś to, co chciałeś powiedzieć. Wpadnę po resztę swoich rzeczy.
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie miałam komu się wygadać. Agata po dyżurze poszła na jakąś imprezę z Szymonem, a ja zostałam jeszcze w Szpitalu. Usiadłam przy ścianie w lekarskim. O tej porze i tak tam nikogo nie było. Nawet nie zauważyłam , kiedy po mojej twarzy zaczęły spływać łzy. Poczułam dłoń na moim ramieniu, ale nie patrzyłam czyją.
Tomasz: Coś się stało?
Zaprzeczyłam ruchem głowy.
Tomasz: Przecież widzę. Chodź ze mną. Chodź
Objął mnie ramieniem i zaprowadził do swego auta, potem znaleźliśmy się w jego domu. Ja nadal płakałam, po prostu nie mogłam powstrzymać łez. Usiadłam na kanapie w salonie, zaraz podszedł Tomek i mnie przytulił
Tomasz: Wiki, posłuchaj. Wiem, że jesteś w ciąży i to nie jest moje dziecko, ale wiem też, że nadal cię kocham i pokocham to maleństwo tak jak swoje
Zaczęłam płakać mocniej. To co powiedział mój były narzeczony bardzo mnie wzruszyło.
Wiki: Adam mnie wyrzucił
Tomasz: Jak to?
Wiki: Jak się dowiedział
Nie wiem dlaczego mu powiedziałam, może po prostu tego potrzebowałam. Powoli się uspokajałam.
Tomasz: To jego dziecko?
Znowu zaczęłam płakać. W sumie to połowę tego dnia ciągle płakałam. Nadal siedziałam przytulona do Tomka. Nagle na moich wargach złożył krótki pocałunek. Po chwili ja zrobiłam to samo na jego. Oderwałam się
Wiki: Przepraszam nie mogę
Tomasz: Jasne rozumiem
13 Grudnia
Zostałam na noc u Tomka. Rano na szafce miałam przygotowane śniadanie i kartkę z napisem "Skarbie, musiałem iść do pracy. Najedz się za dwoje :) Widzimy się w LG " Usmiechnęłam się. Ale zaraz : Skarbie? No cóż... Ogarnęłam się trochę i wybrałam do szpitala. Zaraz na wejściu zatrzymał mnie ordynator
Majewski: Dzień dobry pani Wiktorio
Wiki: Dzień dobry
Majewski: Pani Wiktorio, Nie sądzi pani, że to nie jest dobry moment na dziecko. To zawodowe samobójstwo. Dziecko w tym okresie. I co zamiast się uczyć i...
Zirytował mnie
Wiki: To nie było planowane dziecko
Majewski: No pani Wiktorio należy się zabezpieczać
Wiki: Jakim prawem pan mnie tak ocenia?! To była wpadka, okey?!!
Powiedziałam to ciut za głośno, bo część pacjentów się na nas spojrzało. W ogóle nie wiedziałam po co to powiedziałam. Po prostu wybuchnęłam
Majewski: No to trzeba było tak od razu. Skoro to jest wpadka, to nie myślała pani o pozbyciu się problemu. Mam znajomego ginekologa. Wie pani nikt by nie wiedział, a pani nadal by realizowała swoje marzenie o byciu chirurgiem. Prędzej czy później będziesz musiała to przerwać
Wiki: Dość! Dlaczego Ojcu dziecka doktor tego nie powie, albo nie wyrzuci ze stażu?
Majewski: Słucham?
Wiki: Nie ważne. Muszę iść.
Majewski: Niech pani przemysli moją propozycję!
Byłam w szoku. Jakon mógł mi coś takiego proponować. Przebrałam się i kierowałam się do sali, w której miałam podłączyć kroplówkę, ale zatrzymałam się , kiedy usłyszałam rozmowę pacjentki z Adamem
***
Adam: Dzień dobry. Przyszedłem podłączyć pani kroplówkę
Pacjentka: Dobrze, Chłopcze. A powiedz mi, kiedy wy mnie stąd wypuścicie?
Adam: O tego to trzeba lekarza pytać.
Pacjentka: Nie muszę. Wiem kiedy wyjdę.
Adam: Tak?
Pacjentka: Tak. A u pana to widzę w przyszłości wielkie szczęście. W pana życiu pojawi się śliczna Weronika
***
Pacjentka: Nie muszę. Wiem kiedy wyjdę.
Adam: Tak?
Pacjentka: Tak. A u pana to widzę w przyszłości wielkie szczęście. W pana życiu pojawi się śliczna Weronika
Weronika? Właśnie tak zawsze marzyłam nazwać swoją córkę, ale skąd ta kobieta o tym wie?
Adam: Szczęście? Jedyna kobieta którą kocham jest w ciąży z innym facetem
Pacjentka: A skąd wiesz...
Nie, nie, nie on nie mógł się teraz dowiedzieć. Weszłam do sali.
Wiki: Dość
Adam: Ale o co Ci chodzi?
Wiki: Ty, przestań tak mówić, bo wyrzuciłeś mnie z mieszkania o ile pamiętam. A pani niech nie wtrąca się w moje życie. Jeszcze raz pani będzie z nim o mnie rozmawiać to zadzwonię na policję, jasne?
Wyszłam
***
Pacjentka: To ta kobieta
Adam: Tak... A może pani dokończy?
Pacjentka: Co dokończę?
Adam: No to co pani mówiła
Pacjentka: O nie nie kochanieńki ja nie chcę mieć kłopotów z policją
Adam: Nie dowie się
Wiki: Dowie. Ale pan też niedługo się wszystkiego dowie
Trochę chaotyczna ta część, szczególnie końcówka, ale jest dobrze ; )
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że na następną część nie będziemy musiały czekać tak długo? :)
Przepraszam niechcący :/ :) Też mam taką nadzieję :* Pozdrawiam :)
UsuńKiedy dodasz następną część? ;)
OdpowiedzUsuńHej, kiedy kolejna część ? :))
OdpowiedzUsuńTo kiedy można liczyć na next;) ?
UsuńKiedy dodasz następną część?
OdpowiedzUsuńHalo, halo! Jest tu ktoś? :D
OdpowiedzUsuńBardzo fajne opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że na dniach pokaże się kolejna część :D
Witam, nie zapomniałam o blogu, po prostu nie mam czasu teraz pisać :/ Obiecuję że to opowiadanie na pewno dokończę :) Może to nie być szybko, ale kiedyś na pewno ;)
OdpowiedzUsuńKiedy ciąg dalszy?
OdpowiedzUsuń