Witam, jest kolejna część "Jednak on" Miłego czytania :) A przy okazji chciałam zapytać, jakie wrażenia po finale kolejnego sezonu?
29 listopada
Obudziłam się dopiero około jedenastej, spakowałam wszystkie swoje rzeczy i z domu Tomka wyszłam około czternastej. Przyjechała po mnie Agata i zawiozła pod klatkę Adama. Podziękowałam jej i wyszłam z auta. Agata mnie dogoniła
Agata: Jesteś pewna?
Wiki: Czego?
Agata: Nie musisz z nim mieszkać. Możesz przecież do mnie przyjść
Wiki: Nie będę wam przeszkadzać, a u Adama tylko wynajmuję pokój
Agata:A co potem?
Wiki: Zostaję tutaj do porodu, potem przeprowadzę się do Warszawy. Zatrudnię się w szpitalu. Znajdę nanię, wybajmę mieszkanie.
Agata: A Adam?
Wiki: Co Adam?
Agata: No jak się dowie...
Wiki: Będzie płacił alimenty i tyle.
Agata: No tak. A co z torbami?
Wiki: No wezmę
Agata: Zwariowałaś? Przecież to jest ciężkie. Pomogłabym Ci, ale niedawno miałam kontuzję.
Wiki: Spoko, Agata. Poproszę Adasia
Agata: Kogo?
Uśmiechnęła się
Wiki: No Adama
Agata: Powtórz to co wtedy...
Wiki: Oj, czepiasz się
Agata: Jednak Adaś ?
Wiki: Spadaj
Wypięłam jej język
Zadzwoniłam do Adama. Otworzył mi drzwi. Weszłam do środka.
Adam: Hej
Wiki: Hej. Pomożesz mi z torbami?
Adam: No jasne. Gdzie są?
Wiki: Na dole
Szliśmy już z walizkami na górę. Oczywiście nie obyło się bez jakiegoś komplementu powiedzianego przez Adama do Agaty. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się pięknie urządzony pokój. Przy oknie stało duże łóżko po jego prawej stronie była szafa i inne meble. Na przeciwko łóżka, na ścianie wisiał telewizor.
Adam: Podoba się?
Wiki: Adam, ale mnie nie stać na to wszystko
Adam: Spokojnie, to jest prezent
Wiki: Ale ja nie mogę tego przyjąć, a po za tym nie zostaję tutaj na stałe. Rok - półtora. Ledwo mnie będzie stać na czynsz.
Adam: Spokojnie. Moi rodzice płacą za to mieszkanie.
Wiki: No ale ja będę potrzebowała trochę więcej miejsca. Jeszcze troszkę innych mebli.
Adam: Nie wiedziałem, że jesteś taka wymagająca
Wiki: Widzisz, już wiesz
30 listopada
Obudziło mnie pukanie do drzwi
Wiki: Co jest?
Zapytałam zaspana. W drzwiach pojawił się Adam
Adam: Hej, sorry, że przeszkadzam, ale zamawiam pizzę. Jaką chcesz?
Wiki: Na śniadanie?
Adam: No, a nie chcesz?
Wiki: Nienawidzę Cię. Obudziłeś mnie.
Dopiero teraz na niego spojrzałam.
Adam: To chcesz?
Wiki: Zawsze jesz pizzę na śniadanie?
Adam: Nie. Tylko w czwartki, wtorki, poniedziałki, środy.... Zazwyczaj
Podniosłam głowę.
Wiki: No i widać efekty
Zaśmiałam się
Adam: Spoko, ty też ostatnio przytyłaś. Pasujemy do siebie
Uśmiechnął się. Rzuciłam w niego jaśkiem. Adam żartował, nie przytyłam wcale, no może troszkę, ale nie za dużo. Ciąży jeszcze nie było widać, na szczęście. Wstałam z łóżka i wyszłam szybko z pokoju.
Adam: Ej, żartowałem. Pięknie wyglądasz. Obraziłaś się?!
Weszłam do łazienki i zamknęłam drzwi. Umyłam twarz i założyłam szlafrok. Wyszłam.
Adam: No sorry
Weszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyjęłam ser ( jedyna rzecz, która tam była) i wzięłam do ręki nóż.
Adam: Co ty robisz?
Wiki: Normalne śniadanie
Adam; Ale pizza jest normalnym śniadaniem.
Skierowałam nóż tak, że jego czubek wskazywał na mojego towarzysza.
Wiki: Jak się jeszcze raz odezwiesz, to zabiorę Ci ulotkę, telefon i nie zrobię śniadania. Hm?
Wróciłam do krojenia.
Adam: Dobra, dobra. Szefowo.
Wiki: A teraz idź do sklepu, bo w lodówce nic nie ma.
Podyktowałam mu listę zakupów i Adam wyszedł z domu. Wzięłam szybki prysznic i się przebrałam. Wyszłam na balkon. Pogoda jak na koniec listopada była przepiękna. Świeciło słońce. Na placu zabaw bawiło się trochę dzieci. Zobaczyłam przechodzącego obok placu zabaw Adama z dwoma torbami zakupów. Jakiemuś chłopcu wyleciała piłka. Coś krzyczał, a po chwili podbiegł do mojego współlokatora, wypiął mu język i podstawił malutką nóżkę. Adam potknął się i przewrócił. Nawet sobie nie wyobrażacie jak to zabawnie wyglądało. Wszystkie zakupy wyleciały z torby. Krajewski zbierał jedno po drugim, a chłopiec się z niego śmiał. Ja z resztą też.
Wiki: Widzisz tego zabawnego pana?
Powiedziałam, spoglądając na swój brzuch.
Wiki: To jest twój tata.
Po chwili Adam wszedł do mieszkania. Był wściekły.
Wiki: Coś się stało?
Adam: Jakiś gówniarz mi nogę podstawił. Cały się uflużyłem. Jeszcze wszystkie zakupy mi wywalił.
Zachichotałam
Adam: I z czego się śmiejesz?
Powiedział to tak, że na prawdę wybuchnęłam śmiechem.
Adam: Nigdy - w - życiu - nie - będę - miał - dzieci
Wycedził, strzepując piach ze spodni. Nadal się śmiałam.
Wiki: Ojej, biedaku. Nie denerwuj już się.
Wzięłam ze sobą zakupy i zrobiłam ZDROWE ( to słowo należało podkreślić) śniadanie
Adam: Co to jest?
Wiki: śniadanie. Nie chcesz, nie jedz.
Po śniadaniu oboje wyszliśmy z bloku. Adam poszedł do szpitala, a ja udałam się do mojego ginekologa na usg. Doktor powiedziała mi, że wszystko jest okey. Spojrzałam na zdjęcie, na maleńką plamkę, na moje dziecko. Autobus dojechał do szpitala, schowałam zdjęcie do kieszeni i wyszłam. Udałam się do lekarskiego. Spojrzałam na Adama bawiącego się z jakimś dzieckiem, niemowlakiem. Niedaleko stała Agata.
Wiki: Hej, Agata. Co tu się...
Agata: Hej, Adam bawi się w tatusia
Uśmiechnęła się
Wiki: Widzę, że zmieniłeś zdanie co do dzieci.
Agata poważnie na mnie spojrzała, a ja jej odpowiedziałam uśmiechem
Adam: Nigdy. Niańczę dziecko, bo dyrektor mnie o to poprosił. Zaraz ktoś po nie przyjedzie.
Wiki: Nie wyglądasz na niezadowolonego.
Zaśmiałam się
Adam: No, bo to jest grzeczne. Prawda?
Schylił głowę
Adam: Ojj... Trzeba go przewinąć. Weźmiesz go? Pójdę do pielęgniarek.
Wiki: Jasne
Odłożyłam torebkę, zdjęłam płaszcz i wzięłam od Adama malucha. Wyszedł
Wiki: Byłam dzisiaj na USG
Agata: I...
Wiki: Wszystkp jest okey. Zdjęcie jest w kieszeni płaszcza
Agata wyjęła zdjęcie i przyjrzała się mu.
Agata: Dobrze, że jestem po medycynie.
Wiki: O co ci chodzi?
Agata: Przynajmniej wiem gdzie to jest. Pamiętasz jak pierwszy raz
Odłożyła zdjęcie
Agata: patrzyłam na takie zdjęcie?
Wiki: Tak. Nie rozpoznałaś, że to ciąża
Zaśmiałam się
Wiki: Dobra, muszę lecieć
***
Wiki: Dobra muszę lecieć
Powiedziała Wiktoria, jak tylko wszedłem.
Wiki: Aga, pomożesz mu?
Adam: Chyba dam radę
Agata: Na wszelki wypadek zostanę
Wiki wzięła płaszcz i wyszła. Poszła chyba w stronę izby. Próbowałem przebrać tego dzieciaka, ale nie obeszło się bez pomocy Agaty. Zaraz przyszła babcia dziecka i je zabrała. Zauważyłem przy biurku jakiś biały papierek. Podniosłem go. Zdążyłem tylko zauważyć, że to zdjęcie USG. Agata mi je wyrwała.
Agata: Nie twoje.
Adam: Twoje?
Agata: Nie interesuj się
Wyszła i trzasnęła drzwiami
Zapraszam na stronę na fb :)
Cieszę się, że udało ci się dodać nową część :)
OdpowiedzUsuńMiałam cichą nadzieję, że Adam dowie się o dziecku no, ale trochę jeszcze poczekam ;)
Czekam na next :)
No trzeba będzie poczekać :/ Dziękuję za ten komentarz :*
UsuńSuper!!! Kiedy dodasz next?
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słówko :) za ok. Miesiąc :)
UsuńSuper :) Czekam na next.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowo :)
UsuńSuper ;) ciekawe kiedy się dowie o dziecku :) ?
OdpowiedzUsuńDowie się w odpowiednim czasie ;) dziękuję za miłe słowo :)
UsuńFajna część
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńSuper opowiadanie :) zapraszam też do mnie : http://opowiadania-nadobreizle.blogspot.com/2016/06/witajcie-na-moim-blogu.html?m=1
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Wolnym czasem zajrzę :)
UsuńKiedy dodasz następną część? ;)
OdpowiedzUsuńNiestety jeszcze troszkę :)
UsuńKiedy next?
OdpowiedzUsuńOkoło 2 tygodnie :/ Zaglądaj na fb tam napiszę jak się pojawi :)
Usuń