Witam, ze względu na to, że next miał być tydzień temu, a potem wczoraj- wstawiam go dzisiaj. Proszę nie pytajcie, bo nie chcę pisać dlaczego mnie nie było. Naprawdę to dla mnie nie jest łatwa sprawa. Ale zapraszam na next. Tak jak już pisałam teraz będzie kilka tygodni przerwy i wracam do was z nową parą. Po prostu muszę trochę odpocząć i zająć się trochę innymi sprawami ;) Przepraszam wszystkich, którzy liczyli na inne zakończenie ;) pozdrawiam. Miłej lektury
Krzysztof zatrzymał się na czerwonym świetle. Agata wykorzystała sytuację i wyszła szybko z auta. Szła przez park odwracając się ciągle za siebie. W pewnej chwili wpadła na jakiegoś mężczyznę prawie się przewracając. Ten w ostatniej chwili ją złapał.
- Radziłbym na siebie uważać. Przed kim tak uciekasz?- zapytał mężczyzna
-Szczepan? - Mocno przytuliła się do niego
-Nareszcie Cię znalazłem
- Szukałeś mnie?
- Nie, szedłem właśnie coś zjeść. Idziesz ze mną?
-Oczywiście -blondynka uśmiechnęła się.
- Agata! Wracaj!-para odwróciła się i zobaczyła biegnącego w ich stronę Krzysztofa
-O nie. Proszę weź go ode mnie .
- Ale kto to jest?
-Agata!
- Odczep się od niej
- A ty co? Kolejny jej kochaś?
- Kolejny?
- No kogo ona tam ma: Wiki Szczepana Adama Ciebie Mnie
-Spadaj. kobietę w ciąży prześladujesz?
- Jak chcesz.- odszedł
KILKA DNI PÓŹNIEJ DZIEŃ ŚLUBU KASI.
- Agata? Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję. Jedziemy?
- Jasne
Para bawiła się razem na weselu. Agata złapała bukiet, a Szczepan muchę. Innych zabaw oczepinowych nie było. Kilka minut po pierwszej DJ poprosił wszystkich o uwagę, a Szczepan klęknął przed Agatą.
- Wyjdziesz za mnie?
-Tak - cały lokal wypełnił się głośnymi brawami
KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ
- świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny....
-...uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński...
-...i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było...
-...zgodne, szczęśliwe i trwałe...
***
- Szymek! Nie wchodź tam!
- Mamo idziemy na plażę?
- Idziemy - szczęśliwa rodzina udała się na plażę.
- Tatusiu?
- Tak ?
-Kupisz mi lody?
- Jasne. Idziemy.
- No chodź.
- Już tylko powiemy mamie. Aguś, idziemy z Szymonem na lody. Idziesz z nami?
- Nie, nie idę
- Może jednak
- Nie dziękuję. Poczekam na was
- Okey.. Chodź synu idziemy - mężczyzna wziął syna "na barana" i poszedł do najbliższego sklepu. Kupili sobie lody i wyszli na zewnątrz. Usiedli na ławce. Był środek lata więc na dworze był upał. W Gdańsku roiło się od turystów.
- Szczepan? - Szczepan podniósł głowę i zobaczył piękną kobietę
- Julia? Michał? - zapytał Szczepan z niedowierzaniem
-Kope lat
- Ile my się nie widzieliśmy- zapytał mąż Agaty.
- Dziewięć lat.- powiedzieli wszyscy chórem
- Ale wy nadal jesteście razem?
- No jak widać- odpowiedziała kobieta
- Tato? Idziemy?- nieśmiale zapytał Szymon
- Już. A właśnie to jest mój syn Szymek.
-Syn? - na twarzy Juli widać było zdziwienie - Ile masz lat? - skierowała pytanie do chłopca.
- pięć
- To duży z Ciebie chłop.
-Tato już nie mogę- Szymon podał tacie loda.
- Daj ja zjem.- pech chciał że Szczepan nie przeczytał składu, a lody były o smaku szarlotki. Kilka minut później już był cały czerwony. Nie wiadomo skąd pojawiła się Agata.
- Szczepan? - podbiegła do męża. Torbę położyła na ławce, ale ta zaraz spadła. - Szymon co tata zjadł?
- Nic tylko moje lody- Odpowiedział
- Jabłkowe - wtrąciła Julia
- Może mi pani podać tą torbę.
- Tak już daję- podała. Agata wyjęła strzykawkę - Co to jest?
- Adrenalina. Te lody zapewne były z cynamonem.
- Chyba tak- powiedział Szymon- szarlotkowe
-Aguś?
-Już dobrze skarbie - pocałowała męża
- Co ty tu robisz?
- Martwiłam się o was, długo nie wracaliście
- Tak bo spotkałem...A właśnie- wstał z ławki - Julia moja koleżanka ze szkoły jeszcze...
- Bardzo bliska koleżanka- dodała kobieta, ale Agata to zignorowała.
- Agata moja żona.
- Miło mi- Agata podała rękę
- A gdzie jest Michał?
- Poszedł do sklepu
- Mamusiu? Idziemy do domu?
- Tak kochanie już.
- Szczepan, nigdy bym nie pomyślała, że ty kiedykolwiek będziesz miał żonę i dziecko. Znaczy dziecko to może tak... - powiedziała Julia
- Coś mi sugerujesz?
- Tak, Jesteś dupkiem- powiedziała szeptem, ale Agata to usłyszała.
- Szczepan, chodź już wracamy.- zaproponowała Agata
- Idziemy kochanie.
***
- Szczepan? - zapytała Agata
- Tak ?
- Kim jest ta Julia?
- Moja koleżanka ze szkoły
- Chyba bliska koleżanka
- Moja była...
- Miło było poznać Twoją...
- Narzeczona
- Co?
- Zerwałem z nią przed ślubem.
- Dlaczego
- Bo zakochała się w Michale. A ja go wtedy nienawidziłem.
- I dlatego nazwała Cię dupkiem?
- Chyba tak.
KOLEJNY DZIEŃ.
- Już wstałeś? - Zapytała zaspana Agata
- Tak. Skarbie...
- Nie, nie...
- Muszę coś załatwić.
- A urodziny Szymka?
- Ja wiem, że mieliśmy jechać do Leśnej Góry, ale...
- Właśnie mieliśmy jechać. Nie miałeś nic zaplanowane.
-Pojedziemy trochę później okey??
- o 18 musimy być na miejscu
- Postaram się. Okey? Agata, okey?
- Okey. To pójdę z naszym synem na plac zabaw . Za godzinę mieliśmy wyjechać.
- Aguś, postaram się wrócić.
- Chodź obudzimy Szymona.
***
- Julia?
- Tak to ja. Chciałam ci kogoś przedstawić. Franciszek , mój syn, lat 10.
- Nigdy mi nie wybaczysz?
- Nie, nigdy.
- Co mam jeszcze zrobić? Tylko mów szybko, bo miałem z rodziną jechać do Warszawy.
- Nienawidzę Cię.
- Julia...
- Twoja żona wie co chciałeś mi zrobić? Co chciałeś zrobić mojemu synowi?
- Nie wie. Julia ja już przepraszałem. To była wielka głupota. W dodatku 11 lat temu.
- Nigdy Ci tego nie zapomnę. Nawet za sto lat. Ale zrobię to samo.
- Julia, nie...
-Tak
- Nie rób tego.
- Ty mogłeś.
- Ale Franek żyje.
- No i Szymek jeszcze też. Michał też Cię nienawidzi.- powoli odeszła.
- Julia! Nie rób tego. Szymek jest całym moim światem.
- Wiem. Dlatego to zrobię.
Szybko wrócił do domu.
- Agata, jedziemy.
-Już?
- Tak Szymon jest w niebezpieczeństwie.
- Ale dlaczego? Co się stało? Szymon śpi.
- Może to i lepiej. Wsadź go do auta. Opowiem Ci po drodze.
***
- Agata, bo ja Cię okłamałem.
- Słucham?
- Bo Julia... Bo Michał jest moim bratem
- Aha...
- I Julia kiedy zaszła z nim w ciążę to ja zerwałem zaręczyny.
- Mów dalej.
- I byłem tak na nich wściekły, że chciałem zabić jej dziecko.
- Żartujesz? Ty? Lekarz? Świetny neurochirurg?
- Wtedy nie byłem lekarzem. No i podałem jej tabletki aborcyjne. Ledwo uratowali Franka.
- Dlaczego mi wcześniej tego nie powiedziałeś? Przecież bym zrozumiała.
- Nie jesteś na mnie wściekła?
- Skarbie, to było 10 lat temu.
- Tylko, że Julia chce się zemścić i skrzywdzić Szymka
- Żartujesz?
- Niestety... - Nie zdążył dokończyć, bo auto z naprzeciwka zjechało na ich pas. I mocno zdarzyli się czołowo.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ.
Jesteśmy na miejscu wypadku. Trzy osoby nie żyją. Świetni lekarze ze szpitala w Gdańsku : Neurochirurg - Szczepan L. Internistka- Agata W. L. i ich 6-letni synek Szymon L.
Wiki: Szczepan Lipski, Agata Woźnicka Lipska i Szymon Lipski. O nie... - Zaczęła głośno płakać
Bardzo fajny blog :) Muszę nadrobić notki.
OdpowiedzUsuńTymczasem zapraszam do mnie
http://opowiadaniazycieukrytewslowach.blog.pl/
Pozdrawiam :)
Dziękuję ;) Nadrabiaj, bo wkrótce kolejne opowiadanie. Zapraszam również na drugiego bloga (link jest gdzieś z boku strony) ;) Byłam u Ciebie. Bardzo fajnie piszesz. Byłoby mi miło gdybyś informowała mnie o pojawieniu się nowego wpisu u Ciebie ;)
Usuń