WITAM MAMY JUŻ KOLEJNĄ I OSTATNIĄ JUŻ CZĘŚĆ. PROSZĘ O KOMENTARZ Z OCENĄ CAŁEGO OPOWIADANIA. POZDRAWIAM nutka3321
-Hana?Słyszysz mnie.-kobieta otworzyła oczy
-Już wszystko w porządku
-Po co wstawałaś?
-Długo nie przychodziłeś.-Mężczyzna posadził na łóżku Hane
-Przepraszam zagadałem się z Krzysztofem.
-Zrób mi USG.
-Już .
Piotr rozpoczyna badanie
-Chłopiec
-Słucham? -Zapytał Piotr
-Nasz Syn. O patrz tu jest sierduszko.
-Mogę wziąć zdjęcie
-Jasne
***
Kilka dni później Hana wyszła ze szpitala.
-Hana. Mogę do Ciebie wrócić?
-Słucham?
-No do domu
-Nie Piotr. To że dałam zobaczyć Ci NASZEGO-podkreśliła akcentem to słowo. -Syna to nie znaczy że Ci wybaczyłam.
-Hana
-Piotr jedź tam gdzie miałeś jechać. Nie będę Cię zatrzymywała. Nie potrzebuję Cię.
-Żartujesz?
-Nie Piotr. Ja naprawdę nie chcę litości. O moja taksówka przyjechała.
-Pa.
***
KILKA DNI PÓŹNIEJ. NOC
Hana nie mogła spać już którąś noc z kolei. Z resztą Piotr też nie. Ciągle czuł,że z Haną coś nie tak, że musi być w pogotowiu. Wyszedł z domu i pojechał przed siebie. Musiał to zrobić. Coś mu podpowiadało,że musi.Mijał puste ulice i ciemne domy. O 3 w nocy raczej wszyscy spali. Co jakiś czas słyszał szczekanie psa. Zaparkował. Wyszedł z auta i zadzwonił do drzwi .
-Słucham
-Hana wpuść mnie
-Wejdź
Mężczyzna pobiegł na trzecie piętro i zastał tam otwarte drzwi w których stała Hana w szlafroku.
-Pewnie zastanawiasz się czemu nie śpię? No dlatego że Leon strasznie mi w tym przeszkadza.
-Mogę wejść?
-Proszę.
Weszli i usiedli na kanapie
-Po co przyszedłeś?
-Zgubiłem zdjęcia i chciałem... chociaż jedno.
-Naprawdę w środku nocy przyszedłeś po zdjęcia?
- Tak. Wybrałaś już imię.
-Tak Leon
-Bardzo ładnie.
-Coś jeszcze? -Podała zdjęcie
- Mogę dotknąć-wskazał na brzuch Hany
-tak- Podniosła koszulkę, odsłaniając brzuch. Blizna na jej brzuchu gdy była w ciąży stała się bardziej widoczna. Piotr nigdy jej nie zauważył. I Kobieta miała nadzieję że teraz też udzie to jego uwadze.
-Co to? -Hana milczala tylko łzy Napływały jej do oczu. -blizna po cesarce? - kobieta kiwnęła głową. -co się stało?
-To było bardzo dawno. Ja nie wytrzymuje boje się że Leon umrze jak pozostałe troje dzieci- płakała a Piotr ją przytulił. -Urodziłam Leosia, był śliczny bardzo podobny do swojego taty , ale... -Przerwała swoją wypowiedź.
-Hana, z Leonem będzie wszystko w porządku.Słyszysz? Musi być.
-Kocham Cię.-Pocałowała Piotra. Sama nie wie dlaczego to zrobiła.
-Ja ciebie też. -położyła się do łóżka i od razu zasnęła. Wcześniej nie mogła spać. Piotr zasnął obok niej. Cieszył się że Hana mu wybaczyła. Obudził się ok.6. Wstał zrobił żonie śniadanie i wziął do ręki laptop. Otworzył internet. Jak zwykle "wyskoczyło" pełno reklam: ,,Marzy Ci się weekend na Mazurach z Twoją drugą połówką. Zarezerwuj hotel 50% taniej."
Czemu nie?-pomyślał Piotr. Wykonał kilka telefonów i weekend z Haną zarezerwowany na za miesiąc. Teraz już tylko czekał gdy Hana się obudzi.
-Piotr? -Usłyszał głos z sypialni od razu tam pobiegł
-Wstawaj śpiochu zrobiłem śniadanie .
-A ja mam ochotę na...
-Na co?
-Na Ciebie.
-Nie nie dbamy o Leosia.
-Okey. Co jemy?
-Kanapki z tuńczykiem. Co ty na to?
-Mmm.. Ja bym zjadła schabowego
-Żartujesz? Na śniadanie?
-Żartuje . Chciałam sprawdzić twoją reakcję
-Bawisz się moim kosztem?
-Tak
-No to nie będzie śniadania.
-A ja jestem taka głodna
-Ze mną się nie zadziera-zaczął się śmiać po czym zaniósł żonę do kuchni.
NASTĘPNEGO DNIA
Hana i Piotr szli przytuleni do szpitala. Widok ten bardzo zadziwił Wiktorię. Młoda chirurg zawsze wiedziała o każdym problemie w ich związku. Podeszła do pary:
-O widzę że się układa?
-Mhm...Przyszedł taki biedny pomyślałam że go przygarnę-odpowiedziała Hana
-Aha-zasmiala się Consalida.
-Wiki mogę na słowo.?
-Jasne
-Ok to ja już idę do szpitala.
-Czekam przed szpitalem o 14
-pa
Hana szła korytarzem szpitala doszła do drzwi pokoju lekarskiego.
-Przepraszam co ty tu robisz? - zapytał dyrektor szpitala
-Zdaje się że pracuje
-Ale przecież ty masz wolne
-Nie nie ja nie biorę teraz wolnego.
-to polecenie służbowe.
-Ale ja się bardzo dobrze czuję.
-Wykluczone dopiero miałaś operację. Wracasz do domu.
-Tylko nie bardzo mam czym,bo mój mąż już zaczął pracę,przyszłam pieszo i na dodatek zapomniałam portfela. Więc muszę pracować.
-Nie Hana
-To grzecznie posiedze w lekarskim i popatrze okey?
-Tylko żadnych pacjentek.
-Jasne dyrektorze
Weszła do pomieszczenia. Siedziała i przeglądała papiery.W między czasie zjadła Lunch i wróciła w to samo miejsce.Wiedziała że nie spotka teraz Piotra bo ma trudną operację ale tęskniła. Tęskniła bardziej niż wtedy jak planowała rozwód. W pewnej chwili do lekarskiego wpadł Przemek.
-Widziałaś Olę?
-Nie,a co?
-Potrzebuję ginekologa na blok.
-Ale co się stało?
-Ta pacjentka Wioleta Michalska trzeba operować byłem na kontroli po poprzedniej operacji.
-Ja zoperuje to moja pacjentka-powiedziała i założyła fartuch.
-Absolutnie Tretter zabronił.
-Operacja jest laparoskopowa, prawda?
-No tak znieczulenie miejscowe. Ogólne zaszkodziło by pacjentce.-wyrecytował Przemek
-Czyli nic mi nie grozi
-Ale Hana
-Braciszku słuchaj się starszej siostry.
-Tretter mnie zabije-Powiedział i oboje pobiegli na blok.
W TEJ SAMEJ CHWILI PIOTR
-Stefan widziałeś gdzieś Hane ?
-Miała dzisiaj nie pracować
-Wróciła do domu?
-Mówiła że nie ma jak.
-To gdzie jest?
-Nie ma w lekarskim?
-Nie ma
-Może już pojechała pożyczyła od kogoś pieniądze.-Obok rozmawiajacych przechodzą Ola i Krzysztof oglądając jakieś wyniki. -Zaraz, zaraz. Kto operuje z Zapałą.?
-Jak to operuje?- zapytała zdziwiona Ola.
-Przemek miał operować z ginekologiem.
-Hana!-Krzyknęli równo Piotr i Stefan.Pobiegli na blok. Rzeczywiście operowała.
-Nie przerywajmy im -zarządził dyrektor.
***
-Przykro mi Hana.
-Ta kobieta starała się o dziecko dłużej niż ja
-Już nic nie zrobisz.Kończymy.
-Skończ beze mnie.
-Okey.-Kobieta wyszła z bloku, szła przez korytarz płacząc. Przebrała się w normalne ciuchy i wyszła przed szpital
-Długo karzesz na siebie czekać. Co ty tam...-przerwał widząc że Hana płacze. -Kochanie.-Przytulił kobietę.
-Umarła-Powiedziała cała się trzęsąc.
-Ta kobieta?
-Nie.-zaczęła płakać jeszcze bardziej-jej dziecko.
-Hana. Nie powinnaś operować
-To moja wina. Chciałam jej pomóc, tylko zaszkodziłam.
-Hana to nie twoja wina.-wrócili do domu. Kobieta położyła się szybko spać.Kolejnego dnia miała nie iść do pracy, ale zadzwonił dyrektor z prośbą by się zjawiła w szpitalu.
Pojechała od razu skierowała się do gabinetu Stefana. Zobaczyła tam też Przemka. Domyśliła się o co chodzi.
-Biorę to na siebie.
-Nie ma mowy.-odpowiedział szybko Przemek.
-Rozprawa za miesiąc.-wtrącił Trertter
***
Nadszedł długo oczekiwany dzień wyjazdu-niespodzianka dla Hany.
-Dokąd jedziemy?
-Niespodzianka
- Nie lubię niespodzianek.
-Wiem. Hana?
-Tak?
-Możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
-No jasne. Słucham?
-Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałaś?
-O czym.?
-O Leosiu.
-Nie było się czym chwalić
-A ojciec dziecka?
-Oboje zginęli w wypadku
-Jakim
-Proszę skończmy już o tym rozmawiać
-Okey rozumiem.
***
Pobyt na Mazurach był krótki ale Hana odpoczęła i zapomniała o wszelkich problemach. Już jakiś czas małżeństwo było w domu. Hana miała jeszcze wolne od pracy. Pewnego dnia wyszła na zakupy. Idąc koło jednej z restauracji zauważyła coś dziwnego. Piotra przytulającego jakąś kobietę. Po chwili wyszedł nawet nie zauważając Hany. Ciężarna weszła do środka. Podeszła do blondynki która przed chwilą rozmawiała z jej mężem.
-Przepraszam, że pytam, ale kim był ten mężczyzna?
-Mój chłopak. Piotr Gawryło
-Piotr Gawryło?
-Tak ten chirurg.
-Aha. Dziękuję. -Wyszła i wróciła do domu. Spakowała rzeczy męża. Kiedy ten wrócił do domu zapytała wprost:
-Kim była ta blondynka?
-Jaka?
-Ta w restauracji?
-To moja kuzynka.
-Doprawdy? Ona twierdzi inaczej.
-Hana wytłumaczę Ci to
-Wynoś się.
-Hana
-Wyjdź!-Posłusznie wyszedł z walizką. Poszedł do domu. Wiele razy próbował przepraszać Hane. Osobiście i przez SMS-y. Pech chciał że rozladowała mu się komórka i zgubił ładowarkę. Hana spotkała się przypadkowo z kochanką Piotra, która powiedziała jej że ten zostawił ją bo powiedział ,że ,,czeka na syna, a w domu ma kochającą żonę".Hana spakowała swoje rzeczy i wysłała do Piotra ważnego dla niej SMS-a. Piotr nie odczytał go.
***
Piotr w końcu znalazł ładowarkę i włączył telefon. Spojrzał na wyświetlacz. Wiadomość od Hany.
,,Rozmawiałam z Twoją Moniką. Dam Ci ostatnią szansę. Przyjedź do mnie o 19. Jeśli się nie zjawisz wyjeżdżam na zawsze" spojrzał na zegarek. 18:58. Zdąży. Wybiegł z domu. Próbował dodzwonić się do Hany, ale ta miała wyłączony telefon. Jak na złość był wielki korek w drodze do mieszkania Hany. W końcu dotarł na miejsce. Godzina 19:11.Zadzwonił dzwonkiem-nikt nie odbierał. Z bloku wychodziła jakaś kobieta, korzystając z okazji Piotr wszedł do środka.Walił pięściami w drzwi.
-Hana otwórz.
-Przepraszam co pan robi?
-Przyszedłem do Hany.
-Przykro mi. Wyjechała.
-Dawno?
-Nie, jakieś 5 minut temu.
-Dziękuję bardzo.
-Proszę.
Piotr wyszedł i załamany usiadł na ławce, a Hana jechała przed siebie..
,,Musiała odejść, choć nie wyobrażała sobie życia bez niego. Wiedziała, że odchodząc może już nigdy więcej nie odnaleźć klucza do jego serca..."
KONIEC
Świetne opowiadanie ! ;)
OdpowiedzUsuńBędzie jeszcze opowiadanie o Agacie i Szczepanie ? :*
Dziękuję. Oczywiście, że będzie musimy je dokończyć ;) Następnie zacznę pisać o innej parze, ale na razie nie ujawnię o jakiej. ;) Zapraszam również na drugiego bloga TYLKO o HaPi. :*
Usuń