Szukaj na tym blogu

środa, 14 września 2016

Jednak on cz.8

Tak wiem, że długo czekaliście i że next nie należy do najdłuższych, ale musicie mi to wybaczyć ;) Miłej lekturki Pamiętajcie że nic tak nie motywuje jak komentarze ;*

8.

12 Grudnia

Agata: Hej, Wiki. Nie możesz ciągle płakać. Zaraz mamy dyżur. 
Wiki: Ja nie płaczę 
Agata: Widzę. Wiki, powiedz mu o tym wszystkim
Wiki: o czym?
Agata: O tym, że to jest jego dziecko
Wiki: Nie ma nowy
Agata: O tym co do niego czujesz
Wiki: A co do niego czuję?
Agata: Kochasz go
Wiki: Żartujesz? Nienawidzę go
Agata: Mhm jasne. Szykuj się do pracy.
Wiki: Nigdzie nie idę 
Agata: Tretter załatwił ci powrót, a ty nie idziesz?
Wiki: Nie chcę się z nim widzieć 
Agata: Nie dyskutuj ze mną. Idziesz do szpitala.
Wiki: Nie idę
Agata: Idziesz

Czułam się okropnie. Agata miała rację. Kochałam go. Oszukiwałam tylko siebie, ale on mnie nienawidził i tylko to było ważne. Mimo tego, że nie chciałam, musiałam iść do tego szpitala. Postanowiłam w miarę możliwości unikać Adama i prawie mi się to udało, jednak w końcu nadszedł czas, w którym musieliśmy pogadać.

Adam: Hej
Wiki: Hej
Adam: Zaczekaj, sorry
Wiki: Za co ty przepraszasz? Powiedziałeś to, co chciałeś powiedzieć. Wpadnę po resztę swoich rzeczy. 

Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie miałam komu się wygadać. Agata po dyżurze poszła na jakąś imprezę  z  Szymonem, a ja zostałam jeszcze w Szpitalu. Usiadłam przy ścianie w lekarskim. O tej porze i tak tam nikogo nie było. Nawet nie zauważyłam , kiedy po mojej twarzy zaczęły spływać łzy. Poczułam dłoń na moim ramieniu, ale nie patrzyłam czyją.

Tomasz: Coś się stało?

Zaprzeczyłam ruchem głowy. 

Tomasz: Przecież widzę. Chodź ze mną. Chodź

Objął mnie ramieniem i zaprowadził do swego auta, potem znaleźliśmy się w jego domu. Ja nadal płakałam, po prostu  nie mogłam powstrzymać łez. Usiadłam na kanapie w salonie, zaraz podszedł Tomek i mnie przytulił

Tomasz: Wiki, posłuchaj. Wiem, że jesteś w ciąży i to nie jest moje dziecko, ale wiem też, że nadal cię kocham i pokocham to maleństwo tak jak swoje 

Zaczęłam płakać mocniej.  To co powiedział mój były narzeczony bardzo mnie wzruszyło. 

Wiki: Adam mnie wyrzucił  
Tomasz: Jak to? 
Wiki: Jak się dowiedział

Nie wiem dlaczego mu powiedziałam, może po prostu tego potrzebowałam. Powoli się uspokajałam.

Tomasz: To jego dziecko? 

Znowu zaczęłam płakać. W sumie to połowę tego dnia ciągle płakałam. Nadal siedziałam przytulona do Tomka. Nagle na moich wargach złożył krótki pocałunek. Po chwili ja zrobiłam to samo na jego. Oderwałam się

Wiki: Przepraszam nie mogę 
Tomasz: Jasne rozumiem

13 Grudnia

Zostałam na noc u Tomka. Rano na szafce  miałam przygotowane  śniadanie i kartkę z napisem "Skarbie, musiałem iść do pracy. Najedz się za dwoje :) Widzimy się w LG " Usmiechnęłam się. Ale zaraz : Skarbie? No cóż... Ogarnęłam się trochę i wybrałam do szpitala. Zaraz na wejściu zatrzymał mnie ordynator 

Majewski: Dzień dobry pani Wiktorio
Wiki: Dzień dobry 
Majewski: Pani Wiktorio, Nie sądzi pani, że to nie jest dobry moment na dziecko. To zawodowe samobójstwo. Dziecko w tym okresie. I co zamiast się uczyć i...

Zirytował mnie

Wiki: To nie było planowane dziecko
Majewski: No pani Wiktorio należy się zabezpieczać
Wiki: Jakim prawem pan mnie tak ocenia?! To była wpadka, okey?!!

Powiedziałam to ciut za głośno, bo część pacjentów się na nas spojrzało. W ogóle nie wiedziałam po co to powiedziałam. Po prostu wybuchnęłam

Majewski: No to trzeba było tak od razu. Skoro to jest wpadka, to nie myślała pani o pozbyciu się problemu. Mam znajomego ginekologa. Wie pani nikt by nie wiedział, a pani nadal by realizowała swoje marzenie o byciu chirurgiem. Prędzej czy później będziesz musiała to przerwać
Wiki: Dość! Dlaczego Ojcu dziecka doktor tego nie powie, albo nie wyrzuci ze stażu? 
Majewski: Słucham?
Wiki: Nie ważne. Muszę iść.
Majewski: Niech pani przemysli moją propozycję! 

Byłam w  szoku. Jakon mógł mi coś takiego proponować. Przebrałam się i kierowałam się do sali, w której miałam podłączyć kroplówkę, ale zatrzymałam się , kiedy usłyszałam rozmowę pacjentki z Adamem

***

Adam: Dzień dobry. Przyszedłem podłączyć pani kroplówkę
Pacjentka: Dobrze, Chłopcze. A powiedz mi, kiedy wy mnie stąd wypuścicie?
Adam: O tego to trzeba lekarza pytać.
Pacjentka: Nie muszę. Wiem kiedy wyjdę.
Adam: Tak? 
Pacjentka: Tak. A u pana to widzę w przyszłości wielkie szczęście. W pana życiu pojawi się śliczna Weronika

***
Pacjentka: Nie muszę. Wiem kiedy wyjdę.
Adam: Tak? 
Pacjentka: Tak. A u pana to widzę w przyszłości wielkie szczęście. W pana życiu pojawi się śliczna Weronika

Weronika? Właśnie tak zawsze marzyłam nazwać swoją córkę, ale skąd ta kobieta o tym wie? 

Adam: Szczęście? Jedyna kobieta którą kocham jest w ciąży z innym facetem 
Pacjentka: A skąd wiesz...

Nie, nie, nie on nie mógł się teraz dowiedzieć. Weszłam do sali.

Wiki: Dość 
Adam: Ale o co Ci chodzi? 
Wiki: Ty, przestań tak mówić, bo wyrzuciłeś mnie z mieszkania o ile pamiętam. A pani niech nie wtrąca się w moje życie. Jeszcze raz pani będzie z nim o mnie rozmawiać to zadzwonię na policję, jasne? 

Wyszłam

***
Pacjentka: To ta kobieta
Adam: Tak... A może pani dokończy?
Pacjentka: Co dokończę? 
Adam: No to co pani mówiła
Pacjentka: O nie nie kochanieńki ja nie chcę mieć kłopotów z policją
Adam: Nie dowie się

Wiki: Dowie. Ale pan też niedługo się wszystkiego dowie

piątek, 29 lipca 2016

Jednak on cz.7

Zapraszam na next :) Troszkę krótki ale nie miałam czasu napisać więcej :)




9 Grudnia

Majewski: Gdzie Adam?
Wiki: Mamy awarię w mieszkaniu i...
Majewski: Ja mówiłem, że wasze prywatne sprawy mnie  nie interesują, ale trudno. Ma się do mnie zgłosić, jak tylko pojawi się w szpitalu.
Wiki: Przekażemy
Majewski: To dobrze. Dzisiaj będziecie przy operacji guza trzustki. To troszkę trudniejszy zabieg niż ten ostatnio. Od dziś będziecie też wykonywać część zadań pielęgniarek. Zmieniać kroplówki, pobierać krew i tak dalej, zrozumiano?
Agata: Tak jest
Majewski: Żadnych pytań?
Wiki: Ja mam...
Majewski: Słucham 
Wiki: Czy operacja jest w znieczuleniu ogólnym?
Majewski: Tak, coś jeszcze?
Wiki: Ja nie mogę wejść na salę
Majewski: Słucham?
Wiki: Nie mogę
Agata: Wiki...
Majewski: Pani Agato, proszę iść po opatrunki
Agata: Jakie? 
Majewski: Wszystkie
Agata: Aha
Wiki: Mogę stać za szybą
Majewski: Ja rozumiem, że strach. Może się to wydawać trudne, ale...
Wiki: Nie mogę
Majewski: Jeśli pani tam nie wejdzie, to nie zaliczę pani stażu. 
Wiki: Ja rozumiem. Jestem tego świadoma
Majewski: I nie rusza to pani?
Wiki: Nie
Majewski: No to możemy się pożegnać 

Wyszłam ze szpitala. Udałam się do domu. Adama na szczęście już nie było. Zadzwoniła do mnie Agata

Wiki: Halo?
Agata: Cześć, gdzie jesteś?
Wiki: W domu 
Agata: Co się stało ? 
Wiki: Chyba powinnam mu powiedzieć...
Agata: Jesteś na głośnym
Adam: O czym?
Wiki: Nie ważne, teraz i tak już za późno. Wywalił mnie
Adam: Dlaczego?
Wiki: Aga, możemy pogadać same? 
Aga: Teraz muszę iść na operację. Wpadnę po południu 
Wiki: Okey, czekam

#

Kolejny wieczór, kolejny nudny wieczór. Znowu siedzę na kanapie i znowu oglądam jakiś nudny film. Znowu przychodzi Adam i znowu... O tym to zaraz. Adam wszedł do mieszkania i usiadł obok mnie.

Adam: Co oglądasz?
Wiki: Nie wiem 
Adam: Aha

Zbliżył się do mnie i pocałował. Wyglądało to prawie tak samo jak kilka dni wcześniej. Jest tylko jedna różnica tym razem to nie ja przerwałam ten pocałunek. Otworzyły się drzwi od salonu. Momentalnie się od siebie oderwaliśmy. Adam wstał i wyszedł z mieszkania. Agata uśmiechnęła się. Usiadła na oparciu kanapy, nawet nie zdjęła kurtki

Agata: Sorry
Wiki: Nie ma sprawy
Agta: Można was okraść. 
Wiki: Nie słyszeliśmy 
Agata: No ja też bym nie usłyszała

Usmiechnęłam się

Agata: Powiedziałaś mu?
Wiki: Jeszcze nie 
Agata: A na co czekasz?
Wiki:  Na właściwy moment
Agata: A kiedy będzie ten właściwy moment?

Nie odpowiedziałam

Agata: Dobra, nieważne. Dlaczego Majewski cię wywalił
Wiki: Bo nie chciałam wejść na blok
Agata: Mogłaś mu powiedzieć od razu
Wiki: I tak by mnie wywalił. Prędzej czy później
Agata: Tak myślisz?
Wiki: Mhm.. Chcesz wina? Ja nie piję, ale ty się częstuj
Agata: Nie, dziękuję. Będę się zbierać przyszłam tylko na chwilkę. 
Wiki: Okey, pa

Zasnęłam na kanapie śniło mi się, że biegnę. Biegnę po lesie w środku nocy. Kogoś szukam. Szukałam swojego dziecka. Biegłam po lesie i wpadłam na Adama. Powiedziałam mu: "Nasze dziecko, ono zniknęło". Obudziłam się. Na fotelu, na przeciwko mnie siedział Adam

Adam: Wszystko okey?
Wiki: Tak 
Adam: Co Ci się śniło ?
Wiki: Czemu pytasz? 
Adam: Krzyczałaś przez sen
Wiki: Tak? A co ?
Adam: "Adam, boję się", "Adam, boję się" i tak w kółko
Wiki: Mhmm... To dobrze

Podszedł do mnie

Adam: Jeszcze mówiłaś, że kogoś kochasz.

Wstałam i poszłam do swojego pokoju, nic nie powiedziałam do Adama. Zasnęłam

11 Grudnia

Tretter: Co pani tu robi?
Wiki: Byłam na badaniach
Tretter: Ale stażyści teraz są na operacji 
Wiki: Ale ja już tu nie mam stażu 
Tretter: Jak to nie ma pani stażu?
Wiki: Doktor Majewski mnie wyrzucił dwa dni temu
Tretter: Jak to panią wyrzucił? Dlaczego ja o tym nic nie wiem.
Wiki: Nie mogłam wejść na blok i...
Tretter: Ja to załatwię. Jutro pani przyjdzie normalnie na dyżur
Wiki: Mhm... Dziękuję 

Szłam szpitalnym korytarzem. Zobaczyłam wychodzących z bloku Agatę i Adama. Podeszłam do nich. 

Wiki: Hej 
Agata: O, hej

Przywitałyśmy się

Adam: A ja?
Wiki: Z Tobą się już witałam

Usmiechnęłam się 

Adam: Co ty tu robisz?
Wiki: Chciałam się zobaczyć z Agatą 
Adam: To nie przeszkadzam wam  

Odszedł od nas. Zaczął rozmawiać z Majewskim, po chwili obok nich stanął Tretter, więc Adam zostawił ich samych.

Agata: Na co tak patrzysz?
Wiki: Tretter ma załatwić, żebym wróciła
Agata: To świetnie 
Wiki: Też się cieszę
Agata: Muszę lecieć, bo mnie zaraz zabije wyrokiem 
Wiki: Leć, leć.

#

Stałam przy kuchni, robiłam kolację. Nagle poczułam dłonie na moich biodrach. Odwróciłam głowę. Adam czule mnie pocałował. Pomyślałam, że to jest najlepszy moment.

Wiki: Adam...
Adam: Słucham 
Wiki: Jestem w ciąży
Adam: Co?
Wiki: Będziemy mieli nowego współlokatora

Usmiechnęłam się 

Adam: Żartujesz?! Myślałaś, że ja będę bawił waszego bachora?! Że wynajmiesz sobie u mnie mieszkanko?! Myślisz, że mi chodziło tylko o to, żebyś u mnie mieszkała?! Nie chcę w moim mieszkaniu żadnego dzieciaka, zrozumiałaś?!

Wyszedł z mieszkania. Byłam w szoku. Spakowałam się i przeniosłam do Agaty.



Adam dowiedział się o ciąży, ale o ojcostwie dowie się innym razem :) Ale niedługo :* 

Warto zajrzeć: 

Zapraszam na stronę bloga 

wtorek, 19 lipca 2016

1 urodziny ! 🎂

Ojej! Kompletnie wyleciało mi z głowy, że dzisiaj mija rok od założenia bloga 😃

Małe podsumowanie:
> Wyświetlenia 11078 :D
> Obserwatorzy 0 :(
> Komentarze 127 :)
> Najpopularniejszy post Agata i Szczepan część 5 :*
>Opublikowane posty 30 :)
> Powstałe opowiadania 3  :)
(Hana i Piotr
Agata i Szczepan
Wiktoria i Adam )

Dziękuję wam za to wszystko :) Zapraszam do dalszego odwiedzania bloga :*

sobota, 9 lipca 2016

Jednak on cz.6

Zapraszam na nexcik :) Z boku strony jest ankieta, w której możecie zagłosować o kim chcecie kolejne opowiadanie :* Miłej lekturki :*

6.



4 Grudnia 

Tretter: Przedstawiam wam nowego ordynatora chirurgii. To jest Doktor Majewski

Dyrektor przedstawił nam nowego ordynatora. Od początku wyglądał na dziwnego. Ma około czterdziestu lat. 

Majewski: Od dzisiaj stażystami zajmuję się ja. Od razu informuję, że nie obchodzą mnie wasze sprawy prywatne. Te załatwiamy po pracy. Stażystów proszę o posłuszeństwo i wywiązywanie się z powierzonych zadań. Zrozumiano? 
Wiki/Adam/Agata: Tak jest. 

Zaczęło mnie mdlić. Wybiegłam z lekarskiego i pobiegłam do łazienki. Zwymiotowałam. Wyszłam z kabiny i zobaczyłam Agatę. Umyłam twarz i ręce.

Wiki: Sorry
Agata: Za co mnie przepraszasz? 
Wiki: W sumie to nie wiem. Za to, że biegasz za mną za każdym razem, kiedy się źle poczuję.

Usmiechnęłam się 

Agata: Jestem twoją przyjaciółką. Będę za Tobą biegała jeszcze do 3 lipca. Wtedy mnie przeprosisz. 
Wiki: Dziękuję 

Wyszłyśmy z toalety.

Wiki: Co powiedział Majewski? 
Agata: Kiedy wybiegłaś? Nic
Wiki: Serio pytam
Agata: Dokładnie to powiedział: "Jeśli robi wam się niedobrze, kiedy mówię, to chyba umrzecie, kiedy będziecie mięli coś zrobić" 
Wiki: Palant. 
Agata:  Identycznie pomyślałam

Zaczęłyśmy się śmiać

Wiki: Powiedz mi, czy ktoś jescze w szpitalu wie o ciąży. Znaczy oprócz Ciebie i Trettera
Agata: Nie, Ttetter pewnie przekaże Majewskiemu

Zobaczyłyśmy Adama, klepiącego naszego Ordynatora po ramieniu. Po chwili nasz kolega do nas podszedł

Agata: Znacie się? 
Adam: No i to dobrze. To jest dobry znajomy moich rodziców. Traktuję go jak starszego brata. 

Odeszłam od moich przyjaciół. Przybiegła do mnie Agata

Agata: Dokąd idziesz?
Wiki: On nie może się dowiedzieć
Agata: Kto?
Wiki: Majewski........ I...i Adam
Agata: Idziesz do dyrektora?
Wiki: Tak 

***

Tretter: Ale ja muszę poinformować ordynatora.
Wiki: Przepraszam, ale ja sobie tego nie życzę
Tretter: Jest pani pewna? 
Wiki: Tak, jestem 

7 Grudnia

Adam: Hej, co robisz? 
Wiki: Śniadanie

Podszedł do mnie i złapał mnie za biodra. Położył głowę na moim ramieniu

Adam: Seksownie wyglądasz w tej sukience

Spojrzałam w jego stronę, więc nasze twarze były blisko siebie. Próbował mnie pocałować, ale odwróciłam głowę.

Wiki: Aha... A wiesz, że za piętnaście minut musimy być w szpitalu.

Szybko spojrzał ba zegarek. Miałam rację. 

Adam: O Matko. Michał nas zabije
Wiki: No ja już prawie wychodzę. 
Adam: Dlaczego mnie nie obudziłaś?
Wiki: O nie, nie kochany. Budziłam Cię.

#

Majewski: Dzisiaj obserwujecie zabieg usunięcia przepukliny pachwinowej. Zabieg jest prosty. Znieczulenie miejscowe. W trakcie będę wam zadawał pytania. Idźcie się myć. 

Udałam się z Agatą w stronę bloku

Agata: Już się boje
Wiki: Czego?
Agata: Tego cholernego stażu. Adam jako jeden zaliczy z naszej trójki
Wiki: Tak myślisz?
Agata: Tak właśnie myślę

#

Rozpoczął się zabieg. Co jakiś czas Majewski zadawał nam pytania odnośnie tego, co teraz ma zrobić. Nikt z nas się jeszcze nie pomylił. Właśnie podawałam doktorowi ssak, kiedy Agata mnie zaniepokoiła, a Adam tak zdenerwował, że miałam ochotę wbić skalpel w jego przepiękną twarzyczkę

Agata: Wiki, ty krwawisz.
Wiki: Daj spokój. Ubrudziłam się.
Agata: Wiki, masz krew koło kroku
Adam: Agata, raz w miesiącu kobiety krwawią. To nic dziwnego.
Agata: Czy ktoś prosił o zdanie?
Majewski: Pani Wiktorio, ja myślałem, że pani jest poważną kandydatką na lekarza

Spojrzałam na niego 

Majewski:  Chirurg nie może odejść od stołu w trakcie operacji

Adam śmiał się z całej sytuacji

Pielęgniarka: Panie doktorze, ale...
Wiki: Zostaję
Agata: Wiki, powinnaś..
Wiki: Zostaję 
Majewski: I to jest dobra decyzja 

Zostałam na sali. Zakręciło mi się w głowie 

Pielęgniarka: Wszystko w pożądku?
Wiki: Tak, tak. Okey 

Miałam szczęście, że zabieg właśnie się skończył. Umyłam się i wyszłam na korytarz. Usiadłam na krześle,  Agata przyniosła mi wodę. 

Agata: Musisz jak najszybciej iść do lekarza
Wiki: Nie mogę iść w trakcie dyżuru. Poza tym mój ginekolog jest na drugim końcu Warszawy.
Agata: Idź do Marty 
Wiki: Żeby ktoś mnie zobaczył? 
Agata: Wiktoria, wiesz czym to grozi? Dopilnuję, żeby Adam Cię nie zobaczył. 
Wiki: Już nie krwawię
Agata: Wiki, proszę nie lekceważ tego 
Wiki: Już idę

***

 Poszedłem do bufetu. Zaraz pojawiła się obok Agata. 

Agata: Hej
Adam: Hej 
Agata: Jak po zabiegu
Adam: Po zabiegu jak po zabiegu. Wiki pewnie poszła się przebrać ?
Agata: To wcale nie jest zabawne. Jak jej się coś stanie...
Adam: Co ma się stać? W kiblu jej nie zaatakują. Może...
Agata: Nie o to mi chodzi
Adam: A o co?
Agata: Nie ważne 

Nie rozumiem co miało się stać Wiki. Chciałem o to zapytać, ale Podszedł do nas dyrektor 

Tretter: No gdzie te wszystkie pielęgniarki się podziały? Panie Adamie, może pan to zanieść na ginekologię. Doktor Marcie 
Agata: Ja zaniosę. 

Wstała z miejsca i wyrwała mi dokumenty z ręki. Nie rozumiałem o co jej chodziło.

***

Nagle ktoś zapukał do drzwi. Otworzyły się. Była to Agata.

Agata: Marta, dyrektor prosił to przekazać 
Marta: Tak, tak połóż na biurku

Marta podała mi papier do wytarcia brzucha. Agata położyła dokumenty na biurku. 

Agata: I jak? Co z Wiki?
Marta: Wszystko okey. Podczas ciąży zdarzają się takie plamienia. Najważniejsze, że szybko się zgłosiła. To najważniejsze.

Uśmiechnęłam się do Agaty

Marta: Z dzidziusiem wszystko okey 
Wiki: To jest najważniejsze



Byłam już w domu. Siedziałam na kanapie i oglądałam jakiś nudny film. Przyszedł Adam. Usiadł obok mnie

Adam: Przepraszam
Wiki: Nie ma sprawy 
Adam: Jest. Przepraszam, że się śmiałem. Jest mi głupio
Wiki: Spoko. Nie było tematu. 
Adam: Przytulimy się na zgodę?

Usmiechnęłam się. I przytuliłam Adama. Namiętnie mnie pocałował, a ja początkowo odwzajemniłam, ale potem nagle przerwałam ten pocałunek

Wiki: Przepraszam. Nie możemy 
Adam: To ja przepraszam

Wstałam z kanapy i bez pożegnania poszłam do sypialni. Zasnęłam. 


Przepraszam tych, którzy czekali na reakcję Adama :) Zmieniłam troszkę plany co do opowiadania :* KOMENTUJCIE <3

czwartek, 9 czerwca 2016

Jednak on cz.5

Witam, jest kolejna część "Jednak on" Miłego czytania :) A przy okazji chciałam zapytać, jakie wrażenia po finale kolejnego sezonu?

29 listopada 

Obudziłam się dopiero około jedenastej, spakowałam wszystkie swoje rzeczy i z domu Tomka wyszłam około czternastej. Przyjechała po mnie Agata i zawiozła pod klatkę Adama. Podziękowałam jej i wyszłam z auta. Agata mnie dogoniła 

Agata: Jesteś pewna? 
Wiki: Czego?
Agata: Nie musisz z nim mieszkać. Możesz przecież do mnie przyjść 
Wiki: Nie będę wam przeszkadzać, a u Adama tylko wynajmuję pokój 
Agata:A co potem?
Wiki: Zostaję tutaj do porodu, potem  przeprowadzę się do Warszawy. Zatrudnię się w szpitalu. Znajdę nanię, wybajmę mieszkanie. 
Agata: A Adam?
Wiki: Co Adam?
Agata: No jak się dowie...
Wiki: Będzie płacił alimenty i tyle. 
Agata: No tak. A co z torbami?
Wiki: No wezmę
Agata: Zwariowałaś? Przecież to jest ciężkie. Pomogłabym Ci, ale niedawno miałam kontuzję. 
Wiki: Spoko, Agata. Poproszę Adasia
Agata: Kogo?

Uśmiechnęła się

Wiki: No Adama 
Agata: Powtórz to co wtedy...
Wiki: Oj, czepiasz się 
Agata: Jednak Adaś ?
Wiki: Spadaj 

Wypięłam jej język


Zadzwoniłam do Adama. Otworzył mi drzwi. Weszłam do środka. 

Adam: Hej 
Wiki: Hej. Pomożesz mi z torbami?
Adam: No jasne. Gdzie są? 
Wiki: Na dole

Szliśmy już z walizkami na górę. Oczywiście nie obyło się bez jakiegoś komplementu powiedzianego przez Adama do Agaty. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się pięknie urządzony pokój. Przy oknie stało duże łóżko po jego prawej stronie była szafa  i inne meble. Na przeciwko łóżka, na ścianie wisiał telewizor. 

Adam: Podoba się?
Wiki: Adam, ale mnie nie stać na to wszystko
Adam: Spokojnie, to jest prezent 
Wiki: Ale ja nie mogę tego przyjąć, a po za tym nie zostaję tutaj na stałe. Rok - półtora. Ledwo mnie będzie stać na czynsz.
Adam: Spokojnie. Moi rodzice płacą za to mieszkanie.
Wiki: No ale ja będę potrzebowała trochę więcej miejsca. Jeszcze troszkę innych mebli.
Adam: Nie wiedziałem, że jesteś taka  wymagająca 
Wiki: Widzisz, już wiesz 

30 listopada 

Obudziło mnie pukanie do drzwi 

Wiki: Co jest? 

Zapytałam zaspana. W drzwiach pojawił się Adam

Adam: Hej, sorry, że przeszkadzam, ale zamawiam pizzę. Jaką chcesz?
Wiki:  Na śniadanie?
Adam: No, a nie chcesz?
Wiki: Nienawidzę Cię. Obudziłeś mnie. 

Dopiero teraz na niego spojrzałam.

Adam: To chcesz?
Wiki: Zawsze jesz pizzę na śniadanie?
Adam: Nie. Tylko w czwartki, wtorki, poniedziałki, środy.... Zazwyczaj

Podniosłam głowę.

Wiki: No i widać efekty

Zaśmiałam się

Adam: Spoko, ty też ostatnio przytyłaś. Pasujemy do siebie

Uśmiechnął się. Rzuciłam w niego jaśkiem. Adam żartował, nie przytyłam wcale, no może troszkę, ale nie za dużo. Ciąży jeszcze nie było widać, na szczęście. Wstałam z łóżka i wyszłam szybko z pokoju. 

Adam: Ej, żartowałem. Pięknie wyglądasz. Obraziłaś się?!

Weszłam do łazienki i zamknęłam drzwi. Umyłam twarz i założyłam szlafrok. Wyszłam.

Adam: No sorry

Weszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyjęłam ser ( jedyna rzecz, która tam była) i wzięłam do ręki nóż.

Adam: Co ty robisz? 
Wiki: Normalne śniadanie
Adam; Ale pizza jest normalnym śniadaniem.

Skierowałam nóż tak, że jego czubek wskazywał na mojego towarzysza. 

Wiki: Jak się jeszcze raz odezwiesz, to zabiorę Ci ulotkę, telefon i nie zrobię śniadania. Hm?

Wróciłam do krojenia. 

Adam: Dobra, dobra. Szefowo.
Wiki: A teraz idź do sklepu, bo w lodówce nic nie ma.

Podyktowałam mu listę zakupów i Adam wyszedł z domu. Wzięłam szybki prysznic i się przebrałam. Wyszłam na balkon. Pogoda jak na koniec listopada była przepiękna. Świeciło słońce. Na placu zabaw bawiło się trochę dzieci. Zobaczyłam przechodzącego  obok placu zabaw Adama z dwoma torbami zakupów. Jakiemuś chłopcu wyleciała piłka. Coś krzyczał, a po chwili podbiegł do mojego współlokatora, wypiął mu język i podstawił malutką nóżkę. Adam potknął się i przewrócił. Nawet sobie nie wyobrażacie jak to zabawnie wyglądało. Wszystkie zakupy wyleciały z torby. Krajewski zbierał jedno po drugim, a chłopiec się z niego śmiał. Ja z resztą też. 

Wiki: Widzisz tego zabawnego pana? 

Powiedziałam, spoglądając na swój brzuch. 

Wiki: To jest twój tata.

Po chwili Adam wszedł do mieszkania. Był wściekły. 

Wiki: Coś się stało?
Adam: Jakiś gówniarz mi nogę podstawił. Cały się uflużyłem. Jeszcze wszystkie  zakupy mi wywalił. 

Zachichotałam  

Adam: I z czego się śmiejesz?

Powiedział to tak, że na prawdę wybuchnęłam śmiechem.

Adam: Nigdy  - w - życiu - nie - będę - miał - dzieci

Wycedził, strzepując piach ze spodni. Nadal się śmiałam.

Wiki: Ojej, biedaku. Nie denerwuj już się. 

Wzięłam ze sobą zakupy i zrobiłam ZDROWE ( to słowo należało  podkreślić) śniadanie 

Adam: Co to jest?
Wiki: śniadanie. Nie chcesz, nie jedz. 

Po śniadaniu oboje wyszliśmy z bloku. Adam poszedł do szpitala, a ja udałam się do mojego ginekologa na usg. Doktor powiedziała mi, że wszystko jest okey. Spojrzałam na zdjęcie, na maleńką plamkę, na moje dziecko. Autobus dojechał do szpitala, schowałam zdjęcie do kieszeni i wyszłam. Udałam się do lekarskiego. Spojrzałam na Adama bawiącego się z jakimś dzieckiem, niemowlakiem. Niedaleko stała Agata.

Wiki: Hej, Agata. Co tu się...
Agata: Hej, Adam bawi się w tatusia

Uśmiechnęła się

Wiki: Widzę, że zmieniłeś zdanie co do dzieci. 

Agata poważnie na mnie spojrzała, a ja jej odpowiedziałam uśmiechem

Adam: Nigdy. Niańczę dziecko, bo dyrektor mnie o to poprosił. Zaraz ktoś po nie przyjedzie.
Wiki: Nie wyglądasz na niezadowolonego. 

Zaśmiałam się 

Adam: No, bo to jest grzeczne. Prawda?

Schylił głowę 

Adam: Ojj... Trzeba go przewinąć. Weźmiesz go? Pójdę do pielęgniarek.
Wiki: Jasne 

Odłożyłam torebkę, zdjęłam płaszcz i wzięłam od Adama malucha. Wyszedł 

Wiki: Byłam dzisiaj na  USG
Agata: I...
Wiki: Wszystkp jest okey. Zdjęcie jest w kieszeni płaszcza

Agata wyjęła zdjęcie i przyjrzała się mu. 

Agata: Dobrze, że jestem po medycynie.
Wiki: O co ci chodzi?
Agata: Przynajmniej wiem gdzie to jest. Pamiętasz jak pierwszy raz

Odłożyła zdjęcie 

Agata: patrzyłam na takie zdjęcie?
Wiki: Tak.  Nie rozpoznałaś, że to ciąża

Zaśmiałam się 

Wiki: Dobra, muszę lecieć

***

Wiki: Dobra muszę lecieć

Powiedziała Wiktoria, jak tylko wszedłem. 

Wiki: Aga, pomożesz mu?
Adam: Chyba dam radę 
Agata: Na wszelki wypadek zostanę

Wiki wzięła płaszcz i wyszła. Poszła chyba w stronę izby. Próbowałem przebrać tego dzieciaka, ale nie obeszło się bez pomocy Agaty. Zaraz przyszła babcia dziecka i je zabrała. Zauważyłem przy biurku jakiś biały papierek. Podniosłem go. Zdążyłem tylko zauważyć, że to zdjęcie USG. Agata mi je wyrwała. 

Agata: Nie twoje.
Adam: Twoje? 
Agata: Nie interesuj się 

Wyszła i trzasnęła drzwiami

Zapraszam na stronę na fb :)



poniedziałek, 16 maja 2016

Jednak on cz.4

Niespodziewanka!! :) zapraszam na kolejną część :)

Miłej lekturki :* 

27 listopada

Szłam z Agatą do szpitala.

Agata: Wiesz, że Aneta zerwała z Adamem ?
Wiki: Naprawdę?
Agata: Podobno powiedział jej, że się przespa...
Wiki: Nie obchodzi mnie to.

Przerwałam. Zastanawiałam się tylko, czy Adam powiedział z kim ją zdradził. Jak tak, to ta laska nie da mi żyć.

Agata: Przed chwilą sama pytałaś
Wiki: Ale już mnie to nie obchodzi

Zobaczyłam Anetę przed szpitalem . No tak, czyli powiedział.

Agata: Ups... Może zostać z Tobą
Wiki: Zostań

Podeszła do nas blondynka

Aneta: Mogę prosić na słowo?

Nie zaczęła najgorzej

Wiki: Jasne
Agata: Wiki?
Wiki: Spoko. Dam radę. Idź

Rozkazałam

Agata: Na pewno?
Wiki: Na pewno

Przez chwilę patrzyłam jak moja przyjaciółka się oddala. Przed drzwiami jeszcze się do mnie odwróciła i pokazała kciuk w górze.

Aneta: Ty?
Wiki: Co ja?
Aneta: Ty się z nim przespałaś?
Wiki: Z kim? O czym ty mówisz?
Aneta: Byłaś na imprezie  u Marka?
Wiki: Której? Bo ostatnio nie chodzę na imprezy.

Nie wiadomo skąd, obok mnie pojawił się Adam .

Adam: Zostaw ją
Aneta: Czyli jednak ona?
Adam: Nie, nie ona
Aneta: Ona
Wiki: Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale co ja?

Udałam, że nic nie wiem. Adam patrzył na mnie tak, jakby prosił, żebym dalej udowadniała swoją niewinność

Wiki: Aneta, nie było mnie
Aneta: To świetnie. Możesz iść
Wiki: Dziękuję za pozwolenie

Usmiechnęłam się i poszłam w stronę szpitala. Przy drzwiach czekała Agata. Dlaczego mi powiedziała o Anecie i dlaczego zareagowała "ups" ?

Agata: Wiki?
Wiki: Agata, ty o wszystkim wiesz?
Agata: Wiem
Wiki: Skąd?
Agata: Wróciłaś wtedy strasznie przybita, potem ten tekst Adasia w ...
Wiki: Tylko nie Adasia

Agata uśmiechnęła się

Agata: w klubie, a potem dowiedziałam się o tym, że Aneta rzuciła Adama. Wybacz, wszystko się tak składa...
Wiki: A wiesz, że to dziec..
Agata: Wiem. Normalnie byś od razu powiedziała Tomkowi. Wiki, musisz im powiedzieć prawdę.
Wiki: Jak?
Agata: Niedługo sami zauważą.
Wiki: Wiem

Rozdzieliłyśmy się. Agata podeszła do ordynatora, a ja udałam się do dyrektora. Oczywiście nikomu o tym nie powiedziałam.

Wiki: Mogę?
Stefan: Zapraszam
Wiki: Dyrektorze, muszę przerwać staż.
Stefan: Słucham?
Wiki: Tak ja wiem, że jestem nieodpowiedzialna, nie mam szacunku w tym momencie do pana, ale muszę
Stefan: Właśnie tak
Wiki: Muszę
Stefan: No dobrze, nie będę pani zatrzymywał
Wiki: Proszę tylko o dyskrecję.
Stefan: Nie rozumiem. Mam nikomu nie mówić, że pani odchodzi, tak?
Wiki: Tak. Nawet Tomkowi
Stefan: Mam nie mówić pani narzeczonemu? To pani mu tego nie powiedziała?
Wiki: Jeszcze nie. Przepraszam muszę już iść

Wyszłam ze szpitala bocznym wyjściem, żeby nikt mnie nie zauważył. Około dwudziestej drugiej, kiedy Tomasz skończył pracę poszłam do naszego mieszkania. Zdjęłam z palca pierścionek i położyłam na stole.

Wiki: To nie był dobry pomysł. Nie mogę za ciebie wyjść
Tomasz: Ale jak to?
Wiki: Nie kocham Cię

Przeszłam do sypialni i spakowałam walizkę. Wyszłam z domu. Mój narzeczony nic nie powiedział. Poszłam pod mieszkanie Agaty, które było dość daleko, ale pomyślałam, że spacer dobrze mi zrobi. Zapukałam - Nic. Wybrałam jej numer.

Wiki: Agata, jesteś w domu?
Agata: Nie ma mnie w Leśnej. Jestem w Warszawie, u rodziców. A stało się coś?
Wiki: Nie

Nie wiedziałam gdzie mam teraz pójść. Żaden autobus nie kursował już do Warszawy. Było już około północy. Jedyna osoba, która przyszła mi na myśl to Adam. Musiałam jeszcze iść około piętnastu minut, ale w końcu stanęłam przed blokiem. Zadzwoniłam pod piątkę. Usłyszałam jego głos.

Adam : Czego o tej porze?
Wiki: Przygarniesz mnie? Nie mam gdzie się podziać.

Rozłączył się. Usiadłam na ławce na przeciwko bloku. Zaraz pojawił się obok mnie. Usiadł.

Adam: Co ty tu robisz?
Wiki: Nie chcę o tym gadać. Przenocujesz mnie jedną noc? A w zasadzie pół nocy?
Adam : Jasne, wchodź.

Adam zaprowadził mnie do swojej sypialni. Protestowałam, mówiłam, że prześpię się na kanapie, ale ten się uparł. Wymienił pościel i wyszedł.

28 listopada


 Wstałam dopiero około jedenastej. Wzięłam ubrania i przemknęłam cicho do łazienki. Potem wzięłam swoją walizkę i chciałam wyjść, ale Adam mnie zatrzymał.

Adam: A śniadanie?
Wiki: Zjem coś na mieście
Adam: Na jakim mieście?
Wiki: Jadę do Warszawy
Adam: Bez śniadania?

Przekręciłam klucz w drzwiach. Adam złapał mnie za rękę. W tym momencie otworzyły się drzwi, a w nich pojawiła się Aneta. Zabrałam szybko dłoń

Aneta: A jednak?
Wiki: To nie tak
Aneta: Nie obchodzi mnie jak. Ostatnio zapomniałam swojej kosmetyczki.
Adam: Aneta, posłuchaj.

Chciała coś powiedzieć, ale kiedy zobaczyła pościelone na kanapie, Wiedziała, że nic między nami nie było. Adam ją kochał, skoro tłumaczył się jej nawet jak już nie są razem. Usiadła, a ja chciałam wyjść.

Adam: Poczekaj, zjedz coś.

Chciałam odmówić, ale naprawdę umierałam już z głodu. Skinęłam głową. Usiadłam obok Anety. Adam opowiedział o moim nocnym przybyciu, a ja dodałam, że rozstałam się z Tomkiem

Aneta: Przykro mi.

Zdaje się, że nie powiedziała tego szczerze. Weszła do sypialni, zabrała swoją kosmetyczkę i wyszła. Zjadłam z Adamem śniadanie

Adam: Masz wolne? Tak jak Agata?
Wiki: Tak

Spojrzał na mnie

Adam: Na długo jedziesz?
Wiki: Na zawsze

No nie. Nie przemyślałam tego. Wygadałam się.

Adam: Dlaczego Skończyłaś staż?
Wiki: Mam swój powód
Adam: Chodzi o to, że nie masz gdzie mieszkać.
Wiki: Tak, właśnie o to

Skłamałam

Adam: Możesz zostać u mnie.
Wiki: Nie, dzięki. Jak coś poszłabym do Agaty
Adam: Agata pojechała na 3 tygodnie. Dostała  telefon wczoraj, że jej mama jest w szpitalu. Szukała Cię, ale nie mogła znaleźć.
Wiki: Ale ja nie wracam

" Wychowam to dziecko sama w Warszawie" pomyślałam.

Adam: Wiki nie rezygnuj. Zmarnujesz tyle lat nauki
Wiki: Trudno
Adam: Chodź, pokażę ci coś

Złapał mnie za rękę i zaprowadził mnie do pustego pokoju, do którego drzwi początkowo nie zauważyłam.

Adam: Wynajmę  Ci ten pokój . Za pół ceny

Zaśmiał się

Wiki: Adam, ale ja nie wracam... Albo... Mam pomysł. Zadzwonię czy chcę ten pokój

Wyszłam z bloku. Zadzwoniłam do Tomka.

Tomasz: Halo
Wiki: Przenocujesz mnie jeszcze dzisiaj? Jutro już się zmywam
Tomasz: Jasne przyjdź

Następnie udałam się do szpitala i zapukałam do dyrektora

Stefan: Proszę
Wiki: Dzień dobry. Chciałam zapytać, czy byłaby możliwość przyjęcia mnie spowrotem?

Dyrektor uśmiechnął się

Stefan : Wiedziałem, że pani nas tak szybko nie opuści. Pani dokumenty nie zostały jeszcze wyrzucone. Czyli pani nadal ma u nas staż.
Wiki: Dziękuję. Ale czy mogłabym prosić o kilka dni wolnego?
Stefan: Naturalnie. Wiem od dr.Starskiej, że pani jest w ciąży. Przekażę ordynatorowi chirurgii, żeby panią oszczędzał.
Wiki: Dziękuję bardzo

Wybrałam numer do Adama i wynajęłam mieszkanie.


sobota, 30 kwietnia 2016

Jednak on cz.3

Długo wyczekiwana trzecia część :) Zapraszam i życzę miłej lektury :*


14 listopada 

Wiki: Dlaczego wy mnie tu jeszcze trzymacie? 
Lena: Musimy zrobić badania
Wiki: Upiłam się.
Lena: Nie jestem tego taka pewna
Wiki: Słucham? Pani doktor coś podejrzewa? 
Lena: Nie jestem pewna, zaraz przyjdzie doktor Marta zrobić ostatnie badanie.

Lena wyszła, a ja zdałam sobie sprawę, że przecież Marta jest ginekologiem. No ale cóż, zawsze słyszałam, że interniści to pacjentów badają pod każdym kątem . Czekałam. Po 2 godzinach zabrali mnie na ginekologię i zaczęli robić USG.

Wiki:Naprawdę? Ja się Upiłam, a wy mi robicie USG i to jeszcze dopochwowe ? Zaraz mi powiecie, że jestem w ciąży
Marta: Masz rację szósty, początek siódmego tygodnia

Wybuchnęłam śmiechem 

Wiki: Niezły żart  

Spojrzałam na Martę, która wydawała się  zirytowana moim zachowaniem.

Wiki: To nie żart 

Stwierdziłam  

Marta: No nie bardzo 
Wiki: Który tydzień?
Marta: Koniec szóstego, początek siódmego. Chcesz zdjęcie?
Wiki: Nie

No nieźle mam dziecko, teraz. Sześć, siedem tygodni.  No tak jakieś sześć tygodni temu była impreza, a Tomek był na szkoleniu.

Wiki: Możesz nikomu nie mówić 
Marta: Obowiązuje mnie tajemnica lekarska
Wiki: Nawet mojemu narzeczonemu 
Marta: Wedle życzenia 
Wiki: Marta, ale proszę Cię, bo ja naprawdę wiem co to tajemnica lekarska
Marta: Jeżeli mnie nie upoważnisz, nikomu nie mogę nic powiedzieć 
Wiki: A Lena?
Marta: To twój lekarz prowadzący...
Wiki: No tak

Wyszłyśmy z gabinetu. Do Marty podezzszła Lena, więc ginekolog musiała jej powiedzieć co u mnie "wykryła". Położyłam się na łóżku i już prawie zasnęłam , ale przyszedł Tomek. 

Tomasz: Hej, Co się stało?
Wiki: Nic, upiłam się i straciłam przytomność. 
Tomek: I jak wyniki 
Wiki: Wszystko okey
Lena: Przenosimy Cię na...

Zaczęła Milena, ale zobaczyła że nie jestem sama i przerwała.

Tomasz: Gdzie ją przenosicie?
Wiki: Do domu 
Lena: Jutro już wyjdzie do domu.
Tomasz: A jak badania? 
Lena: Jak na razie wszystko okey. Nie martw się i wracaj na oddział
Tomasz: Jasne, do zobaczenia 

Pożegnałam się z Tomkiem, wyszedł z sali, a ja podziękowałam Lenie. 

Lena: Bierzemy Cię na ginekologie, na obserwację, jutro już wyjdziesz.
Wiki: Nie, ja nie mogę iść na ginekologie
Lena: Dlaczego? 
Wiki: Wszystko się wyda.
Lena: Wiki...
Wiki: Wypisuję się..... Na własne żądanie 

Kilka godzin później 

Agata: Hej
Wiki:Hej

Przywitałam się z przyjaciółką

Agata: Jak badania? 
Wiki: Wszystko Okey
Agata: Przepraszam, nie przyszłam do Ciebie, ale nie miałam czasu 
Wiki: Przestań, dałam sobie radę
Agata: A znaleźli przyczynę tego omdlenia?
Wiki: Nie. Nic takiego się nie stało, po prostu za dużo stresu, za mało snu.
Agata: No to dobrze, że wszystko okey. To co? Powtarzamy to nieudane wyjście? Jutro? 
Wiki: Nie, jutro jadę do mamy 
Agata: Pojutrze?
Wiki: Zgadamy się jeszcze 
Agata: Wiki, a o co chodziło Adamowi?
Wiki:Kiedy?
Agata: No przed tym jak wyszłaś
Wiki:  Pamiętasz tą imprezę ?

Do domu wszedł mój narzeczony więc przerwałam

Agata : To co, ja się zbieram 
Wiki: Do jutra 

Siedziałyśmy w sypialni więc usłyszałam kiedy Aga pożegnała się z Tomkiem i wyszła. Położyłam się na łóżku i myślałam... Zastanawiałam się, co mam teraz zrobić. To, że to nie jest dziecko Tomka, to jest pewne. Dotknęłam dłonią brzucha i powiedziałam: " może ty pomożesz mamie podjąć decyzję?" Mama- jak to poważnie brzmi. Mimo wszystko nie smuciłam się z powodu ciąży. Pragnęłam temu dziecku stworzyć prawdziwy dom. Nie mogę go karać za nic. Muszę je pokochać, w końcu jestem jego mamą...

15 listopada

Agata: Możesz mi powiedzieć?
Wiki: Co?
Agata: Wczoraj nie skończyłaś
Wiki: Proszę Cię nie chcę do tego wracać. Stało się i trudno.
Agata: Adam?
Wiki: Co Adam?
Agata: No wiesz..
Wiki: Nie, nie Adam.Prosiłam żebyś przestała 
Agata: Jasne, przepraszam 

21 listopada

Siedziałam w domu sama, bo Tomek miał dyżur. Nagle otworzyły się drzwi do domu.

Wiki: Tomek?
Agata: Nie, nie Tomek 

Za chwilę w sypialni pojawiła się moja przyjaciółka. 

Wiki: Co ty tu robisz?
Agata: Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Wiki: O czym? 
Agata: Jesteś w ciąży
Wiki: O matko, skąd wiesz? 
Agata: Nie ważne. Ale dlaczego nie powiedziałaś? Myślałam, że nie mamy przez sobą tajemnic, że  jesteśmy przyjaciółkami.
Wiki: No bo jesteśmy. Zrozum, nie powiedziałam nikomu. Wie tylko Lena i Marta, bo mnie badały.
Agata: A Tomek?
Wiki: Nie.
Agata: Aha, a kiedy zamierzasz...
Wiki: Nie wiem 
Agata: Ej Wiki, on jest twoim narzeczonym, ojcem dziecka. Mieszkacie razem...
Wiki: Powiem mu.... w odpowiednim czasie.
Agata: Okey, nie wnikam . A pokażesz mi zdjęcie ?

Uśmiechnęła się

Wiki: Nie mam 
Agata: Jak to nie masz?
Wiki: Nie wzięłam wtedy ze szpitala, nie chciałam

Chwilę pomyślałam

Wiki: Ale chodź
Agata: Gdzie?

Załapałam ją za rękę i zaprowadziłam do auta

Wiki: Chodź, jedziesz ze mną zobaczyć swoją chrzestną córkę
Agata: Albo syna
Wiki: Mam nadzieję że  córkę 

Usmiechnęłyśmy się. Wsiadłam do samochodu i pojechałyśmy do mojego ginekologa   


(Przepraszam, wiem że krótka. Nie miałam czasu napisać więcej, a chciałam już wam coś wstawić )

czwartek, 7 kwietnia 2016

"Jednak on" cz.2

Witam wieczorem i zapraszam na nexta :) miłej lekturki :)

2.

12 listopada

Wiki: Zrobiłeś to specjalnie?!
Adam: To dobry szpital. Chciałem się uczyć tutaj.
Wiki:  Tak, bo w Warszawie nie ma lepszych szpitali. 
Adam: Przecież ja nie jestem tutaj ze względu na Ciebie.
Wiki: Tak? To czemu nie ma tu z tobą Anety?
Adam: Ona jest na ginekologii w Warszawie
Agata: Wiki, nie kłóć się. 
Adam: Ale my się nie kłócimy.
Wiki: Spadaj.

Odeszłam. Adam miał rację, nie mogłam go obwiniać, że jest w tym szpitalu. Chociaż nie rozumiem dlaczego nie Warszawa. Ja zamieszkałam w końcu z moim narzeczonym, a on? On uciekł od swojej dziewczyny. 

***

Wiki: Zrobiłeś to specjalnie?!
Adam: To dobry szpital. Chciałem się uczyć tutaj.
Wiki:  Tak, bo w Warszawie nie ma lepszych szpitali. 
Adam: Przecież ja nie jestem tutaj ze względu na Ciebie.
Wiki: Tak? To czemu nie ma tu z tobą Anety?
Adam: Ona jest na ginekologii w Warszawie
Agata: Wiki nie kłóć się. 
Adam: Ale my się nie kłócimy.
Wiki: Spadaj.

Tak zrobiłem to specjalnie. Wiem, że miałem zapomnieć o Wiki, ale nie potrafię. Nigdy z nią nie będę, ale mogę chociaż codziennie usłyszeć jej głos. 

13 listopada

Stałam z Tomkiem na parkingu przed szpitalem 

Tomasz: To widzimy się o 17.
Wiki: Tak i jedziemy do mojej mamy 
Tomasz: Jak chcesz 

Niedaleko przechodził Adam, chyba nas zauważył, bo skierował się w naszą stronę. 

Tomasz: Kto to?
Wiki: Kolega ze stażu. 
Adam: Hej Wiki 
Wiki: Cześć.

Staliśmy w milczeniu. Zorientowałam się, że ich nie Przedstawiłam. 

Wiki: A... Tomasz, mój narzeczony. Adam mój kolega. 
Tomasz: Miło mi. To co Wiki, o 17?
Adam: O nie, nie. Wiki, dzisiaj z Agatą idziemy do klubu. 
Wiki: No to idźcie.
Adam: Ty też.
Tomasz: Przykro mi, ale jedziemy odwiedzić mamę Wiktorii.
Wiki: Wiesz co skarbie, pojedziemy jutro. Okey?
Tomasz: Ale...
Wiki: Tomek...
Tomek: Okey, baw się dobrze 

***

Adam: O nie, nie. Wiki, dzisiaj z Agatą idziemy do klubu. 
Wiki: No to idźcie.
Adam: Ty też.
Tomasz: Przykro mi, ale jedziemy odwiedzić mamę Wiki.
Wiki: Wiesz co skarbie, pojedziemy jutro. Okey?
Tomasz: Ale...
Wiki: Tomek...
Tomek: Okey, baw się dobrze 

Nie podobał mi się ten chłopak. Po naszej rozmowie Wiki dała mi buziaka w policzek i odeszła z tym całym Adamem. Chwilę na nich patrzyłem. Śmiali się, Adam coś pokazał na twarzy Wiki. Byłem zazdrosny? O takiego małolata? Żałowałem, że dzisiaj nie mam dyżuru. Przynajmniej miałbym go na oku.

*** 

Cieszyłem się, że Wiktoria zgodziła się na to wyjście. Jeszcze trzeba tylko znaleźć Agatę i ustalić wspólną wersję zdarzeń. No i żeby miała wolny wieczór.
***

Zgodziłam się na to wyjście, ale tylko dlatego, że idzie z nami Agata. Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy razem. Miałam nadzieję, że nie idzie z nami jej chłopak chciałabym z nią w końcu pogadać. 

*** 

Adam: Agata! 
Agata: Słucham 
Adam: Masz wolny wieczór? 
Agata: A co, Aneta ma zajęty?
Adam: Bardzo zabawne. Chodzi o imprezę ze mną i Wiki
Agata: Z Wiki?
Adam: Tylko Wiki już wie, że Napewno idziesz
Agata: Aha, dzięki. Miałam iść z Szymonem...
Adam: To weź Szymona ze sobą 
Agata: Myślę, że Wiki za nim nie przepada.
Adam: Ale pójdziesz?
Agata: Tak pójdę 
Adam: Dziękuję. Jesteś wielka.

*** 

KILKA GODZIN PÓŹNIEJ - ZABAWA


Adam: Hej, Ruda? Zatańczymy?
Wiki: Jasne, tylko się czegoś napiję. 

Wzięłam do ręki drinka. Adam już był pijany. Upiłam pół szklanki. Podszedł do mnie Adam i pocałował mnie w kark.

Wiki: Przestań.
Adam: Dlaczego?
Wiki: Mam narzeczonego 
Adam: I tak już raz go zdradziłaś. 

Na moje nieszczęście stanęła obok nas Agata. 

Agata: Wiki? Ty...
Wiki: Zostawcie mnie wszyscy w świętym spokoju!

Krzyknęłam i wyszłam z klubu. Ale dalego nie doszłam, bo zakręciło mi się w głowie i upadłam. Wtedy myślałam, że to od tego drinka...

***

Pobiegłem za Wiki.

Adam: Wiki! Czekaj!

Zauważyłem ją leżącą na chodniku. Zaraz za mną przebiegła Agata.

Agata: Adam?!
Adam: Tu jestem! Chodź!
Agata: Co się stało?
Adam: Nie wiem. 

Pochyliła się nad Wiki

Agata: Oddycha. Wiki?! Słyszysz mnie!?
Wiki: Mhm...
Agata: Co się stało?
Wiki: Upiłam się. Po prostu.
Agata: Tak, połową drinka. Już ci uwierzę.
Wiki: Upiłam się. Idziemy do domu.

Próbowała wstać, ale znowu upadła. 

Agata: Dasz radę zanieść ją do szpitala.
Adam: Chyba tak
Wiki: Nie! Idziemy do domu.
Agata: Masz przeciętą głowę. Trzeba to zszyć. Adam weź ją 

Mieliśmy szczęście, że byliśmy blisko szpitala. Wziąłem Wiki na ręce i zaniosłem . Poszliśmy prosto na izbę. 

Lena: Adam? Agata? Co wy tu robicie? Wiki?
Agata: Słuchaj, byłyśmy w klubie. Wiki wyszła i straciła przytomność na chwilę. Twierdzi, że od alkoholu, ale wypiła tylko trochę, więc to nawet niemożliwe. Poza tym jeszcze trzeba zszyć głowę
Lena: Agata...
Agata: I może...
Lena: Agata, ale ja wiem co mam robić. 
Agata: wiem. Przepraszam 
Lena: No wiesz, jescze żadna stażystka mnie nie pouczała
Agata: Przepraszam 

Wyszliśmy z izby i poszliśmy z Agatą do naszych mieszkań. To był trudny dzień, ale nie wiedziałem jeszcze wtedy tego, czego Wiki dowiedziała się następnego dnia...



środa, 23 marca 2016

Jednak on cz.1

Witam :) Jest pierwsza część ,,Jednak on" Uprzedzam, że nexty nie będą regularnie. Jeśli nie będą pojawiały się komentarze zakończę moje pisanie :/ życzę miłej lekturki #nutka3321

1.

28 września

Stałem z chłopakami przed drzwiami uczelni.

Michał: Dzisiaj imprezę robisz?
Marek:  Adam wpadasz?
Adam: Wpadam
Marek: Weź Anetę.
Michał: Gdzie ty sobie znalazłeś taką dziewczynę? 
Adam: Zdaje się, że na uczelni. 
Michał: Jakby wam się nie układało to daj znać.
Marek: Ta... On jest w niej zakochany po uszy.

Ale czy na pewno? Czy na pewno jestem zakochany? Czy robię to tylko dla innych?

Adam : Wezmę 
Aneta: Hej Chłopaki 

Pocałowała mnie w policzek. Niedaleko nas przechodziła niejaka Consalida

Aneta: Patrz, ruda idzie.
Michał: A ją zaprosiłeś.
Aneta: Gdzie?
Michał: Impreza u Marka. Dzisiaj.
Aneta: Sory chłopaki dzisiaj nie mogę. Ale rudą ? Rudą zaprosicie?

Zapytała wyraźnie zdziwiona

Michał: No co? Niezła laska.
Adam: I Nieźle imprezy rozkręca. 
Aneta: A zajęta jest?
Michał: A co? Zainteresowana?
Aneta: Bardzo zabawne.
Marek: Tak, ma narzeczonego.
Aneta: Narzeczonego? 
Michał: Doktorka. Wiesz po rodzinie się wkręci do medycyny.
Aneta: Lekarza...
Adam: Tomasz. Pediatra chyba.
Aneta: A skąd ty to wiesz?
Adam: Yyy... Słyszałem tak.
Marek: Spoko, ruda na pewno przyjdzie

Nie rozumiałem dlaczego mówią na nią "ruda". Dlatego, że ma rude włosy, ale Wiktoria jest miłą i pomocną osobą. Wiele facetów się w niej podkochuje, A Aneta ciągle z niej żartuje.

***

Szłam w kierunku uczelni. Przy drzwiach jak zwykle stali Michał, Marek, Adam i jego 
dziewczyna-Aneta. Jak zwykle rzuciła to swoje ,, Ruda idzie". Dlaczego ona mnie nienawidziła? Była zazdrosna? O kogo? Adam jest przystojny, ale on ją kocha. Czy ona musi być zazdrosna o każdą laskę, która z nim rozmawia? Słyszałam, że jest impreza u Marka. Bardzo chętnie pójdę. Nie mam zamiaru spędzać kolejnego nudnego wieczoru z moim narzeczonym. Tomek z resztą i tak pewnie ma dyżur w szpitalu, a ja jestem studentką. Nie mam zamiaru rezygnować z piątkowych zabaw. Całe tygodnie jestem w akademiku. Wracam do domu tylko w piątki. Nie rozumiem dlaczego nie mogę zamieszkać u Tomka. Niby za daleko, ale przecież jest autobus. Dałabym sobie radę.
***
Cieszyłem się, że Anety nie będzie. Każda impreza z nią była nudna, a ja chciałem się w końcu zabawić. 
***
Nie pojechałam do domu narzeczonego. Poszłam do akademika. Nie wrócę dzisiaj do domu. Napiszę do Tomasza, że idę do Marka. On to rozumie. Naprawdę cieszę się, że mój narzeczony jest tak kochany i wyrozumiały. Ubrałam się w moją ulubioną sukienkę i zrobiłam lekki makijaż. Wiem że zabawa już się zaczęła, ale ja zawsze dołączam w trakcie. I tak jako jedna przychodzę bez partnera. To dlatego, że Tomasz jest "za stary" i nie chce się bawić z dzieciakami, on musi "pracować". Wszystkie dziewczyny z uczelni mają facetów w swoim wieku. Agata- moja przyjaciółka- już wyszła ze swoim chłopakiem. Właśnie chłopakiem. Naprawdę nie wiem czy nie zrobiłam głupio przyjmując te zaręczyny w tak młodym wieku.
***
Tańczyłem dość długo. Wygłupiałem się z Agatą i Majką. Zmęczyłem się i poszedłem się napić. Kiedy usiadłem na krześle do mieszkania weszła Wiktoria. Zaraz koło niej pojawiło się pełno facetów. Nie dziwię im się. Consalida jest naprawdę ładną kobietą, ale Michał i Marek kpili z każdego kto tańczył z "rudą". Wiktoria naprawdę mi się podobała. Rozmawiałem z nią czasami, ale tylko wtedy kiedy chłopaki nas nie widzieli. Chyba się zakochałem.
***
Od momentu kiedy weszłam nie miałam chwili na odpoczynek. Ciągle z kimś tańczyłam. Agata zazdrościła mi zawsze takiego powodzenia u facetów, ale ja i tak czekałam na taniec z tym jednym. Za każdym razem kiedy rozmawiałam z Adamem czułam "motylki" w brzuchu. Z Tomkiem nigdy tak się nie czułam. Byłam już po sporej dawce alkoholu. Część gości zaczęło się zbierać. Myślałam, że Adam już ze mną nie zatańczy, ale gdybym wiedziała, że to się tak skończy...
***
Przemogłem się. Część osób już poszło, ale ja musiałem z nią zatańczyć. Całe szczęście, że znałem wszystkie zakątki mieszkania Marka. Podszedłem do Wiki. Tańczyliśmy. Zdaje się, że alkohol zrobił z nami co chciał. Pocałowałem ją i myślałem, że zaraz mnie uderzy czy coś, a ona odwzajemniła pocaunek.
***
Przeczesałam ręką jego włosy. Po chwili on złapał mnie za rękę i zaprowadził do jakiegoś pokoju. Wydaje mi się, że bardzo dobrze znał to miejsce, bo od razu sięgnął do szafki po klucz i zamknął drzwi. Powrócił do poprzedniej czynności. Znowu zaczął mnie całować. Na koniec wylądowaliśmy w łóżku. Tak w łóżku. Na prawdę bardzo tego żałowałam. Wiem, że Adam jest miły i przystojny, ale jak jest z tą swoją "paczką" coś w niego wstępuje. Przy Michale i Marku ciągle mi dogryzał. Adam chyba zasnął. Szybko wyszłam z pokoju i mieszkania. Na szczęście nikt nie zauważył, bo impreza jeszcze trwała. 

29 Września

Miałam strasznego kaca po wczoraj. Agata była w Akademiku. 

Agata: Jej, nie mogę uwierzyć, że za miesiąc już koniec. Potem tylko staż w szpitalu i praca. Cieszę się, że dało radę w Leśnej Górze.
Wiki: Yhy. Super.
Agata: Ej Wiki...(spojrzała na mnie)  Do której balowałaś? 
Wiki: Do 3. Chyba...
Agata: Chyba? Coś się stało?
Wiki: Nie.. (wzięłam szybkiego łyka kawy) Lecę do Tomka.

Podniosłam się z krzesła

Agata: W takim stanie?

Miała rację. Nie mogłam się pokazać Tomkowi w takim stanie. 

Wiki: Wracasz do domu? 
Agata: Żartujesz?  A co z imprezami?
Wiki: To do zobaczenia za miesiąc.
Agata: Będę tęsknić. 
Wiki: Spoko to tylko miesiąc. Nawet nie cały. Jakieś trzy tygodnie.
Agata: Jasne. Wykorzystaj ten czas z Tomkiem.
Wiki: Okey? 

Przymrużyłam oczy.

Agata: No wiesz...
Wiki: Okey Aga, Okey.

Pojechałam autobusem do naszego domu. Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się dziwny widok. Tomasz w pośpiechu się pakował.

Tomasz: O.. Cześć Wiki
Wiki: Cześć

Pocałował mnie 

Tomasz: Wiki, mam szkolenie. Serię szkoleń w Niemczech.
Wiki: Gdzie?
Tomasz: Kochanie, dopiero zacząłem pracować jako lekarz i muszę korzystać z każdej okazji. Ty też będziesz niedługo przez to przechodziła.
Wiki: Na jak długo?
Tomek: Co długo?
Wiki: Na jak długo wyjeżdżasz.
Tomasz: Trzy tygodnie.
Wiki: Za trzy tygodnie miałam wrócić do akademika.
Tomasz: Przykro mi.
Wiki: Przykro Ci?! Naprawdę?!
Tomasz: Nadrobimy to, jak wszystko zaliczysz.
Wiki: Jak wszystko zaliczysz...
Tomasz: Mówiłem zostań w domu, nie idź na studia. Ja od początku marzyłem o żonie i gromadzce dzieci w domu.
Wiki: Tak. Świetnie.

Tomasz pojechał. Zostałam sama. Kolejny autobus do mojego Akademika był późno w nocy, więc postanowiłam, że pojadę następnego dnia. Resztę dnia spędziłam przerzucając kanały w telewizji. Położyłam się wcześnie spać, żeby zdążyć na autobus.
***
Obudziłem się dopiero rano. Obok mnie nie było Wiki. Podobno wyszła przez nikogo niezauważona. Żałowałem tego co
 zrobiłem-Przespałem się z Wiki. Miałem odbudowywać związek z Anetą, a jeszcze bardziej go rujnowałem. Mieszkałem od akademika Wiktorii tylko jedną ulicę dalej, więc często się mijaliśmy. Miałem nadzieję, że dzisiaj też się spotkamy i przeproszę ją za wczoraj, a w zasadzie to za dzisiaj. 
Nie było jej. W uczelni też nie będziemy się teraz spotykać. Może zapomni. Pewnie pojechała do swojego narzeczonego. Może to i lepiej, kiedy nie będę jej widział łatwiej mi będzie z Anetą...


30 Września


Pojechałam do akademika, stanęłam w drzwiach pokoju. Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam Agatę, ale nie samą.

Wiki: Sory już się zmywam.

Wyszłam z akademika. No pięknie, nie mogę się teraz wygadać nawet najlepszej przyjaciółce. Swoją torbę zostawiłam w pokoju, więc nie miałam nawet portfela. Udałam się do parku i usiadłam na ławce. Zaczęłam rozmyślać nad swoim życiem: świetne studia w Warszawie, które dobiegły już prawie końca; wymarzony narzeczony w Leśnej Górze; i jeszcze Adam - facet, którego nie da się brać na powarznie, który raz ci dogryza, a raz się z tobą prześpi. Patrzyłam przed siebie,  w jeden punkt. Nagle z zamyslenia wyrwała mnie rozmowa Adama i Anety.

Aneta: Patrz ruda tam siedzi.
Adam: Ruda tańczy jak szalona... Nieźle ostatnio wiwijała
Aneta: Aż żałuję, że mnie nie było. A co doktorek nie przyjechał po swoją ukochaną?
Adam: No przecież widzisz. 

W pewnym momencie Miałam już dosyć. Wstałam z ławki i zaczęłam iść w stronę akademika. Miałam nadzieję, że może Adam nie pamięta tamtej nocy i dlatego się tak zachowuje.

***
Aneta: Wiesz co, skocze na chwilkę do sklepu. Poczekasz tu na mnie?
Adam: Jasne.

Odpowiedziałem grzecznie Anecie i gdy tylko zniknęła za drzwiami postanowiłem dogonić i przeprosić Wiki. W głębi duszy miałem nadzieję, że może nic nie pamięta z tamtej zabawy, w końcu była bardzo pijana. Pobiegłem do niej i załapałem za ramię. 


Wiki: Czego chcesz?
Adam: Chciałem Cię przeprosić
Wiki: Ale za co?
Adam: Za to co o tobie teraz gadałem .
Wiki: Tylko za to? 

Wiedziałem już teraz, że pamięta.

Adam: I za tą imprezę. Przepraszam Cię... Muszę już iść 
Wiki: Jasne.

***


Wiki: Czego chcesz?
Adam: Chciałem Cię przeprosić
Wiki: Ale za co?
Adam: Za to co o tobie teraz gadałem .
Wiki: Tylko za to? 


Nie potrzebnie zadałam to pytanie nie przemyślałam tego. Adam też chyba liczył na to, że zapomniałam. Mogłam udać, że nic nie pamiętam 

Adam: I za tą imprezę. Przepraszam Cię. (spojrzał w moje oczy) Muszę już iść.
Wiki: Jasne.

Ta, jasne wróci do tej swojej blondyny i zacznie od nowa na mnie gadać. Postanowiłam wrócić już do akademika, miałam nadzieję, że facet Agaty już się zmył.

***

Naprawdę nie chciałem jej obrażać. Nie mogłem zapomnieć o tamtej nocy, o Wiktorii też nie. Ciągle do mnie wracała w myślach. Gdyby nie ten cały doktorek...


________

,,Jeśli jest wyjątkowa, nie będzie łatwa. Jeśli jest łatwa, nie jest wyjątkowa. Jeśli jest tego warta, nie poddajesz  się. Jeśli się poddajesz, nie jesteś jej wart"