Kochani <3 <3 Bardzo was przepraszam! Wiem że bardzo długo czekaliscie i ta część nie należy do najdłuższych :/ Nazbierało się trochę problemów i tak wyszło, proszę o wybaczenie ;* Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zagląda, ale jak ktoś jest proszę o zostawienie nawet najdrobniejszego komentarza :)
16 grudnia
Nadal przebywałam u Tomka. Wyjechał na dwa dni więc miałam cały dom dla siebie. Rano wyszłam z Agatą do szpitala.
Agata: Nie patrz w tamtą stronę
Wiki: Co ?
Spojrzałam na miejsce wskazane przez przyjaciółkę. Zobaczyłam Anetę,Adama i małego chłopca. Dziecko tuliło się do mojego exprzyjaciela, potem Adam pocałował Anetę i ruszył do szpitala
Agata: Mówiłam nie patrz
Wiki: Przestań. Nie interesuje mnie z kim on się spotyka
Agata: Mhm... Jasne. Dobrze się czujesz?
Wiki: Tak, tak
Muszę przyznać, że ten widok mnie dobił.
#
Agata: To co poradzisz sobie
Wiki: Weź już przestań. Zaraz wróci Tomek.
Otworzyły się drzwi
Wiki: O patrz , o wilku mowa.
Tomasz: Hej dziewczyny
Agata: Hej Tomek, hej
Wiki: Widzisz, możesz już iść. Nie zostaję sama
Tomasz: Coś się stało?
Agata: Nie, tylko Wiki trochę się dziś zdenerwowała
Tomasz: Aha, znowu Adam?
Wiki: A właśnie mam zamiar wynająć mieszkanie obok Agaty, więc wyprowadzę się za kilka dni
Tomasz: Przecież nie musisz. Masz swój pokój. Dom jest duży dziecku tu będzie dobrze.
Wiki: Muszę Tomek, muszę
17 grudnia
Jadłam śniadanie, kiedy zauważyłam że Tomasz już się zbiera
Wiki: Idziesz już?
Tomek: Tak
Wiki: Tak wcześnie?
Tomek : Tak muszę coś załatwić
Wiki: Okey
Tomek: Do zobaczenia w szpitalu. Dzisiaj mi asystujesz
Wiki: Co?
Tomasz: Żartowałem. Jeszcze nie
Wiki: A już myślałam że przejrzeliście na oczy, no ale
Tomasz: Tak, tak. Oszczędzaj się
Wiki: Pa
***
Aneta i Jasiek wychodzili z mieszkania, kiedy pojawił się Tomasz.
Tomasz: Słuchaj mnie!
Popchnął mnie
Tomasz: Zrobiłeś kobiecie dziecko, a potem wywaliles z domu? Tak jest najłatwiej co?
Adam: O czym ty mówisz?
Tomasz: Dobrze wiesz o czym ja mówię i jeszcze jedno: To ja będę ojcem dla tego dziecka. Jedynym jakiego będzie znało. I już ja tego dopilnuję, żebyś się nigdy z nim nie zobaczył. NIGDY !
***
Tomasz : Jedziesz?
Wiki: Tak. Wynajęłam mieszkanie, więc jutro się wyprowadzę
Tomasz: Zwariowałaś?
Wiki: Nie, jescze nie
Tomasz: Nie możesz się wyprowadzić
Wiki: Dlaczego?
Tomasz: Przecież nie możesz siedzieć sama w domu
Wiki: Mogę
Zachwialam się
Tomasz: No właśnie
Usiadłam na kanapie. W lekarskim nie było nikogo oprócz nas. Tomasz usiadł obok mnie i oparł na sobie moją głowę.
Tomasz: Już okey?
Wiki : Tak okey
Nagle otworzyły się drzwi i do lekarskiego wyparował Adam.
Adam: Wiki..
Nie dokończył przerwałam mu
Wiki: Wyjdź
Adam : Musimy..
Tomasz: Czy ty nie rozumiesz po Polsku? Kobieta mówi wyjdź to wyjdź.
Adam: Muszę z nią porozmawiać
Tomasz: Porozmawiać to z Tobą mogę ja, tylko uprzedzam, że nie będzie przyjemnie. No już, mam Cię wyprowadzić?
Adam wyszedł
Wiki: Dziękuję, nie miałam ochoty z nim rozmawiać
Tomasz: Chodź już. Pojedziemy do mnie
***
Poszedłem do baru niedaleko szpitala. Tego samego co byliśmy z Wiki i Agatą jakiś czas temu. O cholerę chodziło Tomkowi? Okey, na razie wiem tyle, że Wiki jest w ciąży, ale przecież to nie może być moje... Cholera.. Może być moje, przecież ta impreza.. Już wszystko stało się jasne. Będę ojcem !
***
27 grudnia
Mieszkam sama w swoim mieszkaniu, które wynajelam jakiś czas temu. Mam niedaleko do Agaty, więc często mnie odwiedza. Miałam ostatnio wolne w szpitalu, bo tak prosił Tomek. Z resztą Tomek się o mnie bardzo troszczy. Od nowa stał się mi bardzo bliski. Spędziłam z nim wigilię. W sumie bardzo się cieszę, że mnie zaprosił i nie musiałam spędzać tego czasu sama. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam z łóżka i poszłam otworzyć.
Tomasz: Hej
Stał w progu trzymając pełną torbę zakupów
Tomasz: Pomyślałem że na pewno nie masz nic do jedzenia
Miał rację nie dbalam i zapasy żywności jakoś ostatnio
Tomasz: Zaraz Ci coś upichcę
Wiki: Hej
Odpowiedziałam trochę spóźniona
Wiki: Masz rację umieram z głodu
Tomasz: No widzisz. Idź weź prysznic bo chyba dopiero wstałaś. A jest 13 i powinnaś już dawno być po spacerze
Wiki: O nie, na dworzu jest za zimno
Tomasz: Dobra Dobra, musisz dbać o siebie. Raz do łazienki
Kiedy wyszłam z łazienki dobiegł mnie zapach mojej ulubionej zapiekanki.
Wiki: Żartujesz.. Kiedy ty się nauczyłeś ją robić
Tomasz: No kilka razy wyrzuciłem do śmieci ale jak tylko się nauczyłem postanowiłem przyjść tu i Ci ją przygotować
Wiki: Dziękuję bardzo
Tomasz: Jakiś buziak w nagrodę?
Wiki: Hmm.. Zastanowię się..
Tomasz: No weź..
Wiki: No dobra
Dałam mu buziaka w policzek. Usiedlismy do stołu. Naprawdę byłam pod wrażeniem, że Tomasz nauczył się tego specjalnie dla mnie i zrobił tę zapiekankę naprawdę przepyszną
Tomasz: Posprzątam jak wrócimy.
Wiki: To my gdzieś idziemy
Tomasz: No na spacer. Nie chciałaś iść sama to idziesz ze mną.
Wiki: No dobra, ale nie na długo, okey?
Tomasz: Okey
***