Długo wyczekiwana trzecia część :) Zapraszam i życzę miłej lektury :*
14 listopada
Wiki: Dlaczego wy mnie tu jeszcze trzymacie?
Lena: Musimy zrobić badania
Wiki: Upiłam się.
Lena: Nie jestem tego taka pewna
Wiki: Słucham? Pani doktor coś podejrzewa?
Lena: Nie jestem pewna, zaraz przyjdzie doktor Marta zrobić ostatnie badanie.
Lena wyszła, a ja zdałam sobie sprawę, że przecież Marta jest ginekologiem. No ale cóż, zawsze słyszałam, że interniści to pacjentów badają pod każdym kątem . Czekałam. Po 2 godzinach zabrali mnie na ginekologię i zaczęli robić USG.
Wiki:Naprawdę? Ja się Upiłam, a wy mi robicie USG i to jeszcze dopochwowe ? Zaraz mi powiecie, że jestem w ciąży
Marta: Masz rację szósty, początek siódmego tygodnia
Wybuchnęłam śmiechem
Wiki: Niezły żart
Spojrzałam na Martę, która wydawała się zirytowana moim zachowaniem.
Wiki: To nie żart
Stwierdziłam
Marta: No nie bardzo
Wiki: Który tydzień?
Marta: Koniec szóstego, początek siódmego. Chcesz zdjęcie?
Wiki: Nie
No nieźle mam dziecko, teraz. Sześć, siedem tygodni. No tak jakieś sześć tygodni temu była impreza, a Tomek był na szkoleniu.
Wiki: Możesz nikomu nie mówić
Marta: Obowiązuje mnie tajemnica lekarska
Wiki: Nawet mojemu narzeczonemu
Marta: Wedle życzenia
Wiki: Marta, ale proszę Cię, bo ja naprawdę wiem co to tajemnica lekarska
Marta: Jeżeli mnie nie upoważnisz, nikomu nie mogę nic powiedzieć
Wiki: A Lena?
Marta: To twój lekarz prowadzący...
Wiki: No tak
Wyszłyśmy z gabinetu. Do Marty podezzszła Lena, więc ginekolog musiała jej powiedzieć co u mnie "wykryła". Położyłam się na łóżku i już prawie zasnęłam , ale przyszedł Tomek.
Tomasz: Hej, Co się stało?
Wiki: Nic, upiłam się i straciłam przytomność.
Tomek: I jak wyniki
Wiki: Wszystko okey
Lena: Przenosimy Cię na...
Zaczęła Milena, ale zobaczyła że nie jestem sama i przerwała.
Tomasz: Gdzie ją przenosicie?
Wiki: Do domu
Lena: Jutro już wyjdzie do domu.
Tomasz: A jak badania?
Lena: Jak na razie wszystko okey. Nie martw się i wracaj na oddział
Tomasz: Jasne, do zobaczenia
Pożegnałam się z Tomkiem, wyszedł z sali, a ja podziękowałam Lenie.
Lena: Bierzemy Cię na ginekologie, na obserwację, jutro już wyjdziesz.
Wiki: Nie, ja nie mogę iść na ginekologie
Lena: Dlaczego?
Wiki: Wszystko się wyda.
Lena: Wiki...
Wiki: Wypisuję się..... Na własne żądanie
Kilka godzin później
Agata: Hej
Wiki:Hej
Przywitałam się z przyjaciółką
Agata: Jak badania?
Wiki: Wszystko Okey
Agata: Przepraszam, nie przyszłam do Ciebie, ale nie miałam czasu
Wiki: Przestań, dałam sobie radę
Agata: A znaleźli przyczynę tego omdlenia?
Wiki: Nie. Nic takiego się nie stało, po prostu za dużo stresu, za mało snu.
Agata: No to dobrze, że wszystko okey. To co? Powtarzamy to nieudane wyjście? Jutro?
Wiki: Nie, jutro jadę do mamy
Agata: Pojutrze?
Wiki: Zgadamy się jeszcze
Agata: Wiki, a o co chodziło Adamowi?
Wiki:Kiedy?
Agata: No przed tym jak wyszłaś
Wiki: Pamiętasz tą imprezę ?
Do domu wszedł mój narzeczony więc przerwałam
Agata : To co, ja się zbieram
Wiki: Do jutra
Siedziałyśmy w sypialni więc usłyszałam kiedy Aga pożegnała się z Tomkiem i wyszła. Położyłam się na łóżku i myślałam... Zastanawiałam się, co mam teraz zrobić. To, że to nie jest dziecko Tomka, to jest pewne. Dotknęłam dłonią brzucha i powiedziałam: " może ty pomożesz mamie podjąć decyzję?" Mama- jak to poważnie brzmi. Mimo wszystko nie smuciłam się z powodu ciąży. Pragnęłam temu dziecku stworzyć prawdziwy dom. Nie mogę go karać za nic. Muszę je pokochać, w końcu jestem jego mamą...
15 listopada
Agata: Możesz mi powiedzieć?
Wiki: Co?
Agata: Wczoraj nie skończyłaś
Wiki: Proszę Cię nie chcę do tego wracać. Stało się i trudno.
Agata: Adam?
Wiki: Co Adam?
Agata: No wiesz..
Wiki: Nie, nie Adam.Prosiłam żebyś przestała
Agata: Jasne, przepraszam
21 listopada
Siedziałam w domu sama, bo Tomek miał dyżur. Nagle otworzyły się drzwi do domu.
Wiki: Tomek?
Agata: Nie, nie Tomek
Za chwilę w sypialni pojawiła się moja przyjaciółka.
Wiki: Co ty tu robisz?
Agata: Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Wiki: O czym?
Agata: Jesteś w ciąży
Wiki: O matko, skąd wiesz?
Agata: Nie ważne. Ale dlaczego nie powiedziałaś? Myślałam, że nie mamy przez sobą tajemnic, że jesteśmy przyjaciółkami.
Wiki: No bo jesteśmy. Zrozum, nie powiedziałam nikomu. Wie tylko Lena i Marta, bo mnie badały.
Agata: A Tomek?
Wiki: Nie.
Agata: Aha, a kiedy zamierzasz...
Wiki: Nie wiem
Agata: Ej Wiki, on jest twoim narzeczonym, ojcem dziecka. Mieszkacie razem...
Wiki: Powiem mu.... w odpowiednim czasie.
Agata: Okey, nie wnikam . A pokażesz mi zdjęcie ?
Uśmiechnęła się
Wiki: Nie mam
Agata: Jak to nie masz?
Wiki: Nie wzięłam wtedy ze szpitala, nie chciałam
Chwilę pomyślałam
Wiki: Ale chodź
Agata: Gdzie?
Załapałam ją za rękę i zaprowadziłam do auta
Wiki: Chodź, jedziesz ze mną zobaczyć swoją chrzestną córkę
Agata: Albo syna
Wiki: Mam nadzieję że córkę
Usmiechnęłyśmy się. Wsiadłam do samochodu i pojechałyśmy do mojego ginekologa
(Przepraszam, wiem że krótka. Nie miałam czasu napisać więcej, a chciałam już wam coś wstawić )
Szukaj na tym blogu
sobota, 30 kwietnia 2016
czwartek, 7 kwietnia 2016
"Jednak on" cz.2
Witam wieczorem i zapraszam na nexta :) miłej lekturki :)
2.
12 listopada
Wiki: Zrobiłeś to specjalnie?!
Adam: To dobry szpital. Chciałem się uczyć tutaj.
Wiki: Tak, bo w Warszawie nie ma lepszych szpitali.
Adam: Przecież ja nie jestem tutaj ze względu na Ciebie.
Wiki: Tak? To czemu nie ma tu z tobą Anety?
Adam: Ona jest na ginekologii w Warszawie
Agata: Wiki, nie kłóć się.
Adam: Ale my się nie kłócimy.
Wiki: Spadaj.
Odeszłam. Adam miał rację, nie mogłam go obwiniać, że jest w tym szpitalu. Chociaż nie rozumiem dlaczego nie Warszawa. Ja zamieszkałam w końcu z moim narzeczonym, a on? On uciekł od swojej dziewczyny.
***
Wiki: Zrobiłeś to specjalnie?!
Adam: To dobry szpital. Chciałem się uczyć tutaj.
Wiki: Tak, bo w Warszawie nie ma lepszych szpitali.
Adam: Przecież ja nie jestem tutaj ze względu na Ciebie.
Wiki: Tak? To czemu nie ma tu z tobą Anety?
Adam: Ona jest na ginekologii w Warszawie
Agata: Wiki nie kłóć się.
Adam: Ale my się nie kłócimy.
Wiki: Spadaj.
Tak zrobiłem to specjalnie. Wiem, że miałem zapomnieć o Wiki, ale nie potrafię. Nigdy z nią nie będę, ale mogę chociaż codziennie usłyszeć jej głos.
13 listopada
Stałam z Tomkiem na parkingu przed szpitalem
Tomasz: To widzimy się o 17.
Wiki: Tak i jedziemy do mojej mamy
Tomasz: Jak chcesz
Niedaleko przechodził Adam, chyba nas zauważył, bo skierował się w naszą stronę.
Tomasz: Kto to?
Wiki: Kolega ze stażu.
Adam: Hej Wiki
Wiki: Cześć.
Staliśmy w milczeniu. Zorientowałam się, że ich nie Przedstawiłam.
Wiki: A... Tomasz, mój narzeczony. Adam mój kolega.
Tomasz: Miło mi. To co Wiki, o 17?
Adam: O nie, nie. Wiki, dzisiaj z Agatą idziemy do klubu.
Wiki: No to idźcie.
Adam: Ty też.
Tomasz: Przykro mi, ale jedziemy odwiedzić mamę Wiktorii.
Wiki: Wiesz co skarbie, pojedziemy jutro. Okey?
Tomasz: Ale...
Wiki: Tomek...
Tomek: Okey, baw się dobrze
***
Adam: O nie, nie. Wiki, dzisiaj z Agatą idziemy do klubu.
Wiki: No to idźcie.
Adam: Ty też.
Tomasz: Przykro mi, ale jedziemy odwiedzić mamę Wiki.
Wiki: Wiesz co skarbie, pojedziemy jutro. Okey?
Tomasz: Ale...
Wiki: Tomek...
Tomek: Okey, baw się dobrze
Nie podobał mi się ten chłopak. Po naszej rozmowie Wiki dała mi buziaka w policzek i odeszła z tym całym Adamem. Chwilę na nich patrzyłem. Śmiali się, Adam coś pokazał na twarzy Wiki. Byłem zazdrosny? O takiego małolata? Żałowałem, że dzisiaj nie mam dyżuru. Przynajmniej miałbym go na oku.
***
Cieszyłem się, że Wiktoria zgodziła się na to wyjście. Jeszcze trzeba tylko znaleźć Agatę i ustalić wspólną wersję zdarzeń. No i żeby miała wolny wieczór.
***
Zgodziłam się na to wyjście, ale tylko dlatego, że idzie z nami Agata. Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy razem. Miałam nadzieję, że nie idzie z nami jej chłopak chciałabym z nią w końcu pogadać.
***
Adam: Agata!
Agata: Słucham
Adam: Masz wolny wieczór?
Agata: A co, Aneta ma zajęty?
Adam: Bardzo zabawne. Chodzi o imprezę ze mną i Wiki
Agata: Z Wiki?
Adam: Tylko Wiki już wie, że Napewno idziesz
Agata: Aha, dzięki. Miałam iść z Szymonem...
Adam: To weź Szymona ze sobą
Agata: Myślę, że Wiki za nim nie przepada.
Adam: Ale pójdziesz?
Agata: Tak pójdę
Adam: Dziękuję. Jesteś wielka.
***
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ - ZABAWA
Adam: Hej, Ruda? Zatańczymy?
Wiki: Jasne, tylko się czegoś napiję.
Wzięłam do ręki drinka. Adam już był pijany. Upiłam pół szklanki. Podszedł do mnie Adam i pocałował mnie w kark.
Wiki: Przestań.
Adam: Dlaczego?
Wiki: Mam narzeczonego
Adam: I tak już raz go zdradziłaś.
Na moje nieszczęście stanęła obok nas Agata.
Agata: Wiki? Ty...
Wiki: Zostawcie mnie wszyscy w świętym spokoju!
Krzyknęłam i wyszłam z klubu. Ale dalego nie doszłam, bo zakręciło mi się w głowie i upadłam. Wtedy myślałam, że to od tego drinka...
***
Pobiegłem za Wiki.
Adam: Wiki! Czekaj!
Zauważyłem ją leżącą na chodniku. Zaraz za mną przebiegła Agata.
Agata: Adam?!
Adam: Tu jestem! Chodź!
Agata: Co się stało?
Adam: Nie wiem.
Pochyliła się nad Wiki
Agata: Oddycha. Wiki?! Słyszysz mnie!?
Wiki: Mhm...
Agata: Co się stało?
Wiki: Upiłam się. Po prostu.
Agata: Tak, połową drinka. Już ci uwierzę.
Wiki: Upiłam się. Idziemy do domu.
Próbowała wstać, ale znowu upadła.
Agata: Dasz radę zanieść ją do szpitala.
Adam: Chyba tak
Wiki: Nie! Idziemy do domu.
Agata: Masz przeciętą głowę. Trzeba to zszyć. Adam weź ją
Mieliśmy szczęście, że byliśmy blisko szpitala. Wziąłem Wiki na ręce i zaniosłem . Poszliśmy prosto na izbę.
Lena: Adam? Agata? Co wy tu robicie? Wiki?
Agata: Słuchaj, byłyśmy w klubie. Wiki wyszła i straciła przytomność na chwilę. Twierdzi, że od alkoholu, ale wypiła tylko trochę, więc to nawet niemożliwe. Poza tym jeszcze trzeba zszyć głowę
Lena: Agata...
Agata: I może...
Lena: Agata, ale ja wiem co mam robić.
Agata: wiem. Przepraszam
Lena: No wiesz, jescze żadna stażystka mnie nie pouczała
Agata: Przepraszam
Wyszliśmy z izby i poszliśmy z Agatą do naszych mieszkań. To był trudny dzień, ale nie wiedziałem jeszcze wtedy tego, czego Wiki dowiedziała się następnego dnia...
2.
12 listopada
Wiki: Zrobiłeś to specjalnie?!
Adam: To dobry szpital. Chciałem się uczyć tutaj.
Wiki: Tak, bo w Warszawie nie ma lepszych szpitali.
Adam: Przecież ja nie jestem tutaj ze względu na Ciebie.
Wiki: Tak? To czemu nie ma tu z tobą Anety?
Adam: Ona jest na ginekologii w Warszawie
Agata: Wiki, nie kłóć się.
Adam: Ale my się nie kłócimy.
Wiki: Spadaj.
Odeszłam. Adam miał rację, nie mogłam go obwiniać, że jest w tym szpitalu. Chociaż nie rozumiem dlaczego nie Warszawa. Ja zamieszkałam w końcu z moim narzeczonym, a on? On uciekł od swojej dziewczyny.
***
Wiki: Zrobiłeś to specjalnie?!
Adam: To dobry szpital. Chciałem się uczyć tutaj.
Wiki: Tak, bo w Warszawie nie ma lepszych szpitali.
Adam: Przecież ja nie jestem tutaj ze względu na Ciebie.
Wiki: Tak? To czemu nie ma tu z tobą Anety?
Adam: Ona jest na ginekologii w Warszawie
Agata: Wiki nie kłóć się.
Adam: Ale my się nie kłócimy.
Wiki: Spadaj.
Tak zrobiłem to specjalnie. Wiem, że miałem zapomnieć o Wiki, ale nie potrafię. Nigdy z nią nie będę, ale mogę chociaż codziennie usłyszeć jej głos.
13 listopada
Stałam z Tomkiem na parkingu przed szpitalem
Tomasz: To widzimy się o 17.
Wiki: Tak i jedziemy do mojej mamy
Tomasz: Jak chcesz
Niedaleko przechodził Adam, chyba nas zauważył, bo skierował się w naszą stronę.
Tomasz: Kto to?
Wiki: Kolega ze stażu.
Adam: Hej Wiki
Wiki: Cześć.
Staliśmy w milczeniu. Zorientowałam się, że ich nie Przedstawiłam.
Wiki: A... Tomasz, mój narzeczony. Adam mój kolega.
Tomasz: Miło mi. To co Wiki, o 17?
Adam: O nie, nie. Wiki, dzisiaj z Agatą idziemy do klubu.
Wiki: No to idźcie.
Adam: Ty też.
Tomasz: Przykro mi, ale jedziemy odwiedzić mamę Wiktorii.
Wiki: Wiesz co skarbie, pojedziemy jutro. Okey?
Tomasz: Ale...
Wiki: Tomek...
Tomek: Okey, baw się dobrze
***
Adam: O nie, nie. Wiki, dzisiaj z Agatą idziemy do klubu.
Wiki: No to idźcie.
Adam: Ty też.
Tomasz: Przykro mi, ale jedziemy odwiedzić mamę Wiki.
Wiki: Wiesz co skarbie, pojedziemy jutro. Okey?
Tomasz: Ale...
Wiki: Tomek...
Tomek: Okey, baw się dobrze
Nie podobał mi się ten chłopak. Po naszej rozmowie Wiki dała mi buziaka w policzek i odeszła z tym całym Adamem. Chwilę na nich patrzyłem. Śmiali się, Adam coś pokazał na twarzy Wiki. Byłem zazdrosny? O takiego małolata? Żałowałem, że dzisiaj nie mam dyżuru. Przynajmniej miałbym go na oku.
***
Cieszyłem się, że Wiktoria zgodziła się na to wyjście. Jeszcze trzeba tylko znaleźć Agatę i ustalić wspólną wersję zdarzeń. No i żeby miała wolny wieczór.
***
Zgodziłam się na to wyjście, ale tylko dlatego, że idzie z nami Agata. Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy razem. Miałam nadzieję, że nie idzie z nami jej chłopak chciałabym z nią w końcu pogadać.
***
Adam: Agata!
Agata: Słucham
Adam: Masz wolny wieczór?
Agata: A co, Aneta ma zajęty?
Adam: Bardzo zabawne. Chodzi o imprezę ze mną i Wiki
Agata: Z Wiki?
Adam: Tylko Wiki już wie, że Napewno idziesz
Agata: Aha, dzięki. Miałam iść z Szymonem...
Adam: To weź Szymona ze sobą
Agata: Myślę, że Wiki za nim nie przepada.
Adam: Ale pójdziesz?
Agata: Tak pójdę
Adam: Dziękuję. Jesteś wielka.
***
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ - ZABAWA
Adam: Hej, Ruda? Zatańczymy?
Wiki: Jasne, tylko się czegoś napiję.
Wzięłam do ręki drinka. Adam już był pijany. Upiłam pół szklanki. Podszedł do mnie Adam i pocałował mnie w kark.
Wiki: Przestań.
Adam: Dlaczego?
Wiki: Mam narzeczonego
Adam: I tak już raz go zdradziłaś.
Na moje nieszczęście stanęła obok nas Agata.
Agata: Wiki? Ty...
Wiki: Zostawcie mnie wszyscy w świętym spokoju!
Krzyknęłam i wyszłam z klubu. Ale dalego nie doszłam, bo zakręciło mi się w głowie i upadłam. Wtedy myślałam, że to od tego drinka...
***
Pobiegłem za Wiki.
Adam: Wiki! Czekaj!
Zauważyłem ją leżącą na chodniku. Zaraz za mną przebiegła Agata.
Agata: Adam?!
Adam: Tu jestem! Chodź!
Agata: Co się stało?
Adam: Nie wiem.
Pochyliła się nad Wiki
Agata: Oddycha. Wiki?! Słyszysz mnie!?
Wiki: Mhm...
Agata: Co się stało?
Wiki: Upiłam się. Po prostu.
Agata: Tak, połową drinka. Już ci uwierzę.
Wiki: Upiłam się. Idziemy do domu.
Próbowała wstać, ale znowu upadła.
Agata: Dasz radę zanieść ją do szpitala.
Adam: Chyba tak
Wiki: Nie! Idziemy do domu.
Agata: Masz przeciętą głowę. Trzeba to zszyć. Adam weź ją
Mieliśmy szczęście, że byliśmy blisko szpitala. Wziąłem Wiki na ręce i zaniosłem . Poszliśmy prosto na izbę.
Lena: Adam? Agata? Co wy tu robicie? Wiki?
Agata: Słuchaj, byłyśmy w klubie. Wiki wyszła i straciła przytomność na chwilę. Twierdzi, że od alkoholu, ale wypiła tylko trochę, więc to nawet niemożliwe. Poza tym jeszcze trzeba zszyć głowę
Lena: Agata...
Agata: I może...
Lena: Agata, ale ja wiem co mam robić.
Agata: wiem. Przepraszam
Lena: No wiesz, jescze żadna stażystka mnie nie pouczała
Agata: Przepraszam
Wyszliśmy z izby i poszliśmy z Agatą do naszych mieszkań. To był trudny dzień, ale nie wiedziałem jeszcze wtedy tego, czego Wiki dowiedziała się następnego dnia...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)